Serwis Internetowy Portal Orzeczeń używa plików cookies. Jeżeli nie wyrażają Państwo zgody, by pliki cookies były zapisywane na dysku należy zmienić ustawienia przeglądarki internetowej. Korzystając dalej z serwisu wyrażają Państwo zgodę na używanie cookies , zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

I C 645/24 - wyrok z uzasadnieniem Sąd Okręgowy w Warszawie z 2025-07-11

Sygn. akt I C 645/24

WYROK

W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Dnia 11 lipca 2025 r.

Sąd Okręgowy w Warszawie, I Wydział Cywilny w składzie:

Przewodniczący: Sędzia Agnieszka Nakwaska-Szczepkowska

Protokolant: Stażysta Aleksandra Sieńczewska

po rozpoznaniu w dniu 11 lipca 2025 r. w Warszawie na rozprawie

sprawy z powództwa N. M.

przeciwko (...) sp. z o.o. z siedzibą w W.

o ochronę dóbr osobistych i odszkodowanie

I.  oddala powództwo;

II.  odstępuje od obciążania powoda obowiązkiem zwrotu kosztów procesu na rzecz pozwanego.

Sędzia Agnieszka Nakwaska-Szczepkowska

Sygn. akt I C 645/24

UZASADNIENIE

Pozwem z dnia 9 grudnia 2019 r. (data prezentaty) skierowanym przeciwko Szkole (...) S.A. z siedzibą w W. (obecnie (...) sp. z o.o. z siedzibą w W.), powód N. M. (wówczas małoletni, reprezentowany przez przedstawicielkę ustawową G. M.) wniósł o:

1.  zobowiązanie pozwanej do zadośćuczynienia:

a.  w postaci pisemnego przeproszenia powoda - zaznaczono przy tym, że list powinien zawierać przeproszenie, wyjaśnienie, że zdarzenie (pobicie) wynikło z winy napastnika, było skutkiem niedopełnienia przez szkołę swoich obowiązków, nie ma w tym żadnej winy N., a sytuacja nigdy nie powinna się zdarzyć;

b.  w postaci zapłaty kwoty 20.000 zł;

2.  zasądzenie od pozwanej odszkodowania w wysokości 25.085 zł;

3.  zasądzenie od pozwanej na rzecz powoda kosztów postępowania według norm przepisanych.

W uzasadnieniu pozwu powód wskazał, że był uczniem prywatnej szkoły podstawowej (...) w W. na podstawie umowy zawartej przez jego rodziców z pozwaną spółką w dniu 18 sierpnia 2017 r. na okres 2 lat (VII i VIII klasa). W dniu 30 listopada 2017 r. w trakcie przerwy międzylekcyjnej, na podwórku przy budynku szkoły (na terenie należącym do szkoły) N. M. był prowokowany i zaczepiany przez 3 uczniów z równoległej klasy, a następnie został pobity przez jednego z nich. Zdaniem strony powodowej uczniowie nie byli nadzorowani przez nauczyciela dyżurującego, którego w ogóle nie było na terenie, gdzie przebywali i to pomimo istnienia wskazań do otoczenia szczególną opieką N. M. i przywiązania szczególnej uwagi do zachowania ucznia A. R., który znany był ze swoich skłonności do agresji. Jeszcze przed zdarzeniem pracownicy szkoły podejrzewali u N. M. zespół (...) – w ocenie powoda nie ulega wątpliwości, że choćby z tego powodu powinien być szczególnie chroniony. Nadto, nie zapewniono powodowi opieki lekarskiej i nie przeprowadzono procedury powypadkowej. Konsekwencją pobicia był cały szereg zaburzeń psychicznych i psychosomatycznych, które w drastyczny sposób wpłynęły na życie powoda. Stan psychiczny powoda wymusił na jego rodzicach szereg wydatków. Umowę z pozwaną rozwiązano 8 grudnia 2017 r., gdyż obie strony uznały, że dalszy pobyt powoda w szkole jest wykluczony po opisanym wydarzeniu. Powód podjął naukę w innej szkole, gdzie opłaty w okresie od stycznia 2018 r. do sierpnia 2019 r. były wyższe niż w szkole prowadzonej przez pozwaną o 6.815 zł, a wydatki na paliwo i eksploatację samochodu – z uwagi na większą odległość z domu do szkoły – wzrosły o około 2.520 zł. Matka powoda, chcąc być przy synu, zrezygnowała z prowadzenia zajęć poza W., za które miała otrzymać wynagrodzenie w wysokości odpowiednio 3.000 zł netto, 4.000 zł netto i 8.400 zł. Wydatki na wizyty powoda i terapię u psychologa i psychiatry wyniosły 450 zł.

Zdaniem strony powodowej, zachowanie nauczycieli zobowiązanych do opieki nosi znamiona rażącego niedbalstwa, a tym samym na podstawie art. 415 k.c. w zw. z art. 430 k.c. czyni pozwaną odpowiedzialną za wyrządzone szkody.

(pozew – k. 1-6)

W odpowiedzi na pozew pozwana wniosła o oddalenie powództwa w całości oraz zasądzenie od powoda na jej rzecz zwrotu kosztów postępowania, w tym kosztów zastępstwa procesowego według norm przepisanych. Pozwany wskazał, że w sposób prawidłowy zastosował obowiązujące procedury, stosownie do zaistniałej sytuacji. Z ustaleń pozwanego wynika, że podczas przerwy uczniowie oddalili się bez zgody nauczyciela z miejsca objętego dyżurem, przebywali w miejscu, w którym przebywanie podczas przerwy nie było dozwolone. Powód nie utracił przytomności, nie doznał obrażeń uzasadniających wezwanie karetki, a pierwsza pomoc została mu udzielona natychmiast jak inni uczniowie zaalarmowali nauczyciela, zaś dyrekcja pozostawała w kontakcie z matką powoda.

Pozwana wskazała, że brak jest w jej ocenie związku pomiędzy działaniem lub zaniechaniem pozwanej a szkodą poniesioną przez powoda czy doznaną krzywdą. Wbrew twierdzeniom pozwu, pozwana zawierając z rodzicami powoda umowę o kształcenie nie zobowiązała się do zapewnienia powodowi zindywidualizowanej opieki. Nauczyciele nie byli zobowiązani do szczególnego nadzoru nad powodem, czy otoczenia go szczególną opieką, ani też do przywiązywania szczególnej uwagi do zachowania A. R. – sprawcy pobicia. Pozwana zakwestionowała również, by stan psychiczny powoda na jaki wskazuje w pozwie miał związek ze zdarzeniem z 30 listopada 2017 r. Pozwana wskazała, że w stosunku do powoda od początku nauki w szkole zgłaszano zastrzeżenia co do jego zachowania. Powód sprawiał trudności, często sam był prowokatorem i agresorem w kontaktach z innymi uczniami, co było na bieżąco zgłaszane matce powoda.

(odpowiedź na pozew – k. 40-50)

W piśmie z 30 października 2024 r. powód sprecyzował, że dochodzone pozwem kwoty zadośćuczynienia i odszkodowania miałyby zostać zasądzone na jego rzecz, a także sprecyzował roszczenie niemajątkowe poprzez wskazanie treści żądanych przeprosin

(pismo powoda z 30.10.2024 r. – k. 383-383v)

Sąd Okręgowy ustalił następujący stan faktyczny:

W dniu 18 sierpnia 2017 r. pomiędzy Szkołą (...) S.A. z siedzibą w W. a G. M. i D. M. zawarta została umowa o kształcenie, na podstawie której syn państwa M.N. M., urodzony (...), miał uczęszczać do Podstawowej Szkoły (...) przy ul. (...) w W.. Umowa została zawarta na okres od 1 września 2017 r. do końca roku szkolnego klasy ósmej (obejmowała VII i VIII klasę).

(okoliczności bezsporne, nadto: umowa o kształcenie – k. 7-10v)

W załączniku nr 5 do powyższej umowy „Formularz medyczny dziecka” zaznaczono odręcznie odpowiedź „NIE” na pytanie „Czy Dziecko miało problemy natury emocjonalnej, społecznej bądź fizycznej?”. Formularz podpisany został przez rodziców powoda.

(Formularz medyczny dziecka - k. 14)

W szkole obowiązywał (w tym od początku roku szkolnego 2017/2018) „Regulamin dyżurów świetlicowych (…) oraz dyżurów podczas przerw”. Regulamin ten określał podstawowe obowiązki nauczycieli i uczniów podczas dyżurów świetlicowych oraz podczas przerw. Wskazano tam między innymi, że uczeń ma obowiązek spędzania przerw między lekcjami w miejscach wyznaczonych i tylko pod opieką nauczyciela dyżurującego, a oddalić się może tylko za zgodą nauczyciela. Boisko do siatkówki było miejscem, gdzie nie odbywały się dyżury nauczycieli na przerwach i uczniowie nie powinni tam przebywać. Uczniowie byli zapoznawani z Regulaminem na godzinie wychowawczej. Klasa, do której uczęszczał N. M., także była zaznajamiana z postanowieniami Regulaminu – przez K. S. (poprzednio O.), ówczesną Dyrektorkę szkoły i jednocześnie wychowawczynię klasy powoda.

(zeznania świadka E. G. – protokół rozprawy z dnia 13 stycznia 2022 r. – k. 175v-177, zeznania świadka K. S. – protokół rozprawy z 24 marca 2022 r. – k. 209-210v, zeznania przedstawiciela pozwanej - protokół rozprawy z dnia 18 kwietnia 2024 r. – k. 348-350)

N. M. od początku nauki w nowej szkole wykazywał pewne trudności adaptacyjne, zwłaszcza w relacjach z innymi uczniami. Zdarzały się z jego strony zachowania zaczepne, agresywne (uczeń pluł i obrażał inne dzieci), nieadekwatne do sytuacji, zbyt emocjonalne reakcje itp. Jego zachowania wzbudziły niepokój nauczycieli i psychologa szkolnego, co sygnalizowano jego matce. Na spotkaniu w dniu 28 listopada 2017 r. zasugerowano jej przeprowadzenie u syna badań pod kątem zespołu (...).

(okoliczności częściowo bezsporne, notatka ze spotkania 28.11.2017 r. – k. 15; zeznania świadka E. G. – protokół rozprawy z dnia 13 stycznia 2022 r. – k. 175v-177, zeznania świadka K. S. – protokół rozprawy z 24 marca 2022 r. – k. 209-210v, zeznania przedstawiciela pozwanej - protokół rozprawy z dnia 18 kwietnia 2024 r. – k. 348-350)

W dniu 30 listopada 2017 r. w trakcie przerwy międzylekcyjnej część uczniów szkoły przebywała na podwórku przy budynku szkoły. Dyżurował tam jeden z nauczycieli. Kilkoro uczniów klas siódmych, w tym N. M., oddaliło się od miejsca, w którym sprawowany był dyżur i udało się kilka metrów dalej - na teren boiska do siatkówki (w obrębie terenu szkoły). Tego dnia spadł śnieg i uczniowie, korzystając z czasu wolnego, lepili bałwana i rzucali się śnieżkami. W jednej z grup uczniów był N. M.. W drugiej m.in. M. G. i A. R.. W trakcie przerwy dzieci wzajemnie zaczęły obrzucać się śnieżkami. W którymś momencie N. M. rzucił śnieżkę w M. G.. W reakcji na to zarówno M. G., jak i część innych uczniów, w szczególności A. R. zaczęło celować śnieżkami w N. M.. Ten kilkukrotnie został trafiony, po czym schylił się by uniknąć kolejnych śnieżek. Wówczas podszedł do niego A. R., pytając czy nic mu nie jest, zaś chwilę potem przygotowaną wcześniej śnieżkę rzucił powodowi w twarz. N. M. zdenerwował się, wstał i podbiegł do A. R.. Kiedy złapał go za rękę, A. R. odepchnął powoda tak, że ten się przewrócił, a następnie kopnął go w głowę i w brzuch. Zdarzenie miało dynamiczny charakter.

Po chwili na miejscu zdarzenia pojawił się jeden z nauczycieli – M. K., który jako pierwszy sprawdził stan chłopca. Następnie przybyły Dyrektorka K. S. oraz E. G., zaalarmowana przez swojego syna – uczestnika zdarzenia. Nauczyciele pomogli powodowi wstać i zaprowadzono go do budynku szkoły. Niezwłocznie poinformowano matkę powoda – G. M., która przybyła do szkoły w niespełna godzinę.

(zeznania powoda N. M. – protokół rozprawy z dnia 11 lipca 2025 r., min. 00:05:57 i n., protokół skrócony – k. 447-449, zeznania świadka E. G. – protokół rozprawy z dnia 13 stycznia 2022 r. – k. 175v-177, zeznania świadka K. S. – protokół rozprawy z 24 marca 2022 r. – k. 209-210v, zeznania przedstawiciela pozwanej - protokół rozprawy z dnia 18 kwietnia 2024 r. – k. 348-350)

Zarówno N. M., jak i A. R. mieli w dniu 30 listopada 2017 r. ukończone 13 lat.

(okoliczność bezsporna)

N. M. po opisanym wyżej zajściu nie chciał wrócić do szkoły. W dniu 1 grudnia 2017 r. w szkole odbyło się spotkanie z rodzicami, Dyrektorką i psychologiem szkolnym. Wówczas podjęto decyzję o rozwiązaniu umowy o kształcenie za zgodą obu stron.

(okoliczności bezsporne, nadto: notatka ze spotkania – k. 18, umowa o rozwiązaniu umowy o kształcenie – k. 19-19v, zeznania świadka K. S. – protokół rozprawy z 24 marca 2022 r. – k. 209-210v)

Postanowieniem z dnia 18 października 2018 r. w postępowaniu V Nkd 62/18 Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa w Warszawie uznał, iż nieletni A. R. dopuścił się zarzucanego mu czynu karalnego (art. 157 § 1 k.k.), polegającego na tym, że w dniu 30 listopada 2017 r. (…) poprzez uderzenie i kopnięcie w głowę naruszył czynność ciała i jego rozstrój małoletniego N. M. skutkujące zwolnieniem lekarskim na okres 14 dni, i na podstawie art. 21 § 2 u.p.n. umorzył postępowanie w sprawie.

(okoliczność bezsporna, postanowienie – k. 92 akt V Nkd 62/18)

Po zdarzeniu u N. M. rozwinęły się objawy typowe dla reakcji na stres. Początkowo u chłopca wystąpiło zobojętnienie emocjonalne, lęk, zawężenie uwagi. Następnie doszły objawy obniżonego nastroju, koszmary senne, zaburzenia koncentracji. Rozpoznano u niego zaburzenie stresowe pourazowe. Obecnie powód funkcjonuje prawidłowo, nie ujawnia objawów zaburzeń psychicznych, mieszka w Danii, gdzie studiuje.

(opinia biegłego psychiatry – k. 253-273, k. 305-311, zeznania powoda N. M. - protokół rozprawy z dnia 11 lipca 2025 r., min. 00:05:57 i n., protokół skrócony – k. 447-449)

U powoda nigdy nie zdiagnozowano zespołu (...).

(okoliczność bezsporna)

Ustalenie stanu faktycznego w sprawie nastręczało pewnych trudności. Wypada zauważyć, że jedyną z osób przesłuchanych w tym postępowaniu, która miała bezpośrednią wiedzę o przebiegu zdarzenia z 30 listopada 2017 r., był sam poszkodowany – N. M.. Natomiast powód został przesłuchany niemalże 8 lat po zdarzeniu, co niewątpliwie wpłynęło na wierność jego relacji. Nie ulega też wątpliwości, że zeznania te były naznaczone dużym subiektywizmem i żalem do szkoły, do rówieśników - nie tylko z uwagi na to, że doszło do przedmiotowego w sprawie zdarzenia, ale także z uwagi na to, że powód nie zaaklimatyzował się dobrze w szkole, czuł się nieakceptowany i niedoceniany, a winy za to upatrywał przede wszystkim w szkole.

Mimo to zeznania powoda w większości Sąd ocenił jako wiarygodne. Przebieg zdarzenia, zdaniem Sądu, został przez powoda zrelacjonowany dość wiernie, pomimo upływu lat, co być może związane jest z silnymi emocjami, które powodowi wówczas towarzyszyły. Podkreślenia wymaga, że w tej części zeznania powoda korespondują z zeznaniami E. G. i K. S.. Nauczycielki te wprawdzie nie były naocznymi świadkami, ale bezpośrednio po uzyskały informacje o całym zajściu od innych uczniów będących na miejscu (w tym E. G. od swojego syna, uczęszczającego z powodem do jednej klasy). Z zeznań tych wynikało, że początkowo N. M. lepił ze śniegu bałwana, następnie dzieci zaczęły rzucać się śnieżkami, ale w którymś momencie owa wymiana śnieżkami zaczęła być napastliwa, agresywna, aby chwilę potem znaleźć swój finał w pobiciu powoda przez A. R..

Sąd nie dał wiary powodowi w zakresie, w jakim twierdził on, że teren, na którym doszło do zdarzenia był miejscem, gdzie uczniowie mogli spędzać czas na przerwach oraz że nie przypomina sobie, aby na godzinie wychowawczej omawiane były zasady spędzania przerw między lekcjami. Była to jedna z okoliczności, które od początku tego postępowania były między stronami sporne i do której strony przywiązywały dużą wagę, czego powód musiał mieć świadomość. Mogło być tak, że powód okoliczności tych nie pamiętał (wypada zauważyć, że powód nie pamiętał nawet, kto był jego wychowawcą) bądź też twierdził, że ich nie pamięta w przekonaniu, że dzięki temu osiągnie pozytywne rozstrzygnięcie w sprawie. W tym zakresie Sąd ustalenia poczynił na podstawie zeznań świadków zgłoszonych przez pozwanego.

Podkreślenia wymaga, że brak było podstaw, aby przyjąć założenie a priori, że zeznania te są niewiarygodne - zwłaszcza, że ani E. G., ani K. S. nie są już pracownikami pozwanej. Zeznania obu tych świadków były natomiast logiczne, wewnętrznie spójne, a także korespondowały ze sobą nawzajem. Znamienne, że obie ww. pamiętały, że pozostali uczniowie uczestniczący czynnie bądź biernie w rzucaniu śnieżkami na boisku do siatkówki w dniu 30 listopada 2017 r. zostali ukarani za przebywanie poza terenem do tego przeznaczonym poprzez obniżenie oceny z zachowania.

Sąd uznał te zeznania za wiarygodne zarówno w zakresie, w jakim świadkowie ci wskazywali na miejsce przebywania uczniów w momencie zdarzenia, jako znajdujące się nieco poza obszarem dyżurowania, jak i w zakresie, w jakim opisywali problemy adaptacyjne powoda w szkole występujące od początku roku szkolnego,. Analogicznie Sąd ocenił zeznania przedstawiciela pozwanej, które były spójne z zeznaniami E. G. i K. S. – mając jednak na uwadze, że przedstawiciel pozwanej miał w większości wiadomości „z drugiej ręki”, zatem wartość dowodowa tych zeznań była z tego względu mniejsza.

Zeznania złożone w sprawie V NKd 62/18 nie mogły stanowić dowodu na przebieg rozpatrywanego zdarzenia (a takż tezę dowodową podała strona powodowa – vide k. 405v), naruszałoby to bowiem zasadę bezpośredniości dowodów. Nie zmienia tej oceny fakt, że z uwagi na upływ wielu lat od rozpatrywanego zdarzenia ustalenie adresów zamieszkania byłych uczniów szkoły okazało się dla strony powodowej trudne. Adresy te wskazano po upływie wyznaczonego terminu (k. 411), w efekcie czego zeznania takie nie zostały w tej sprawie złożone - Sąd pominął dowody postanowieniem z 5 czerwca 2025 r. – k. 429. Wskazanie adresów świadków w piśmie z 13 czerwca 2025 r. (k. 437) nie mogło stanowić podstawy zmiany tej decyzji procesowej. Złożenie tego pisma nie zostało poprzedzone wnioskiem o przedłużenie terminu sądowego wyznaczonego pełnomocnikowi powoda, ani też nie zawierało wyjaśnienia uchybienia temu terminowi.

Nie wnosiły nic istotnego do sprawy zeznania świadka M. R., ojca A. R.. Przedstawiają one przebieg zdarzenia, jak należy przypuszczać, zrelacjonowany ojcu przez syna. Jest to wersja skrajnie subiektywna, uwypuklająca negatywne zachowania powoda i umniejszająca winę samego A. R.. Rzeczywisty przebieg zdarzenia, zdaniem Sądu, był taki, że stroną atakującą był A. R.. Nawet jeżeli powód zdenerwował się na ww. za rzucenie śnieżką w twarz i złapał go za rękę, w żadnym razie nie mogło to uzasadniać reakcji w postaci popchnięcia na ziemię, a następnie kopnięcia w brzuch i głowę, które trudno uznać za przypadkowe i niezamierzone działanie.

Zeznania świadków M. B. i M. J. były zbędne dla rozstrzygnięcia sprawy, bowiem odnosiły się one wyłącznie do okoliczności, mających świadczyć o poniesieniu szkody majątkowej w postaci zarobków utraconych przez matkę powoda, co nie miało w sprawie znaczenia.

Analogiczna uwaga odnosi się do zeznań świadka J. K.. W niewielkim zakresie, w jakim świadek ta opisywała skutki rozpatrywanego w sprawie zdarzenia dla powoda, opierała się ona na bardzo ogólnych informacjach przekazanych jej przez matkę powoda.

Dopuszczenie dowodu z zeznań G. M. (matki powoda) w charakterze strony na rozprawie 18 kwietnia 2024 r., zatem po osiągnięciu przez powoda pełnoletności (powód urodził się (...)), było nieprawidłowe. Jednocześnie ww. nie została zgłoszona jako świadek przez którąkolwiek ze stron, zatem jej zeznania nie mogą być potraktowane jako zeznania świadka. Trudno też uznać, aby wbrew brzmieniu wydanego przez Sąd postanowienia dowodowego, ww. została przesłuchana jako świadek na skutek dopuszczenia przez Sąd dowodu z urzędu.

Dowód z opinii biegłego psychiatry zgłoszony w pozwie był w istocie zbędny, bowiem powództwo było nieusprawiedliwione co do zasady. Jedynie na marginesie wypada zauważyć, że w części, w jakiej biegły opisał zasady postępowania z dziećmi z zespołem (...), dowód ten powinien w każdym wypadku podlegać pominięciu, bowiem strona powodowa nie wykazała (ani nawet nie twierdziła), aby N. M. cierpiał na to zaburzenie.

Sąd pominął dowód przedłożony przez stronę pozwaną w postaci Regulaminu Podstawowej Szkoły (...) (k. 65 i n.), bowiem do akt złożono ów regulamin w wersji obowiązującej od grudnia 2017 r., podczas gdy do przedmiotowego w sprawie zdarzenia doszło 30 listopada 2017 r. Statut szkoły (k. 53 i n.) został wprawdzie przedłożony w wersji aktualnej na datę zdarzenia, natomiast w samym statucie brak było zapisów, które miałyby istotne znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy, stąd Sąd nie poczynił żadnych ustaleń faktycznych na jego podstawie.

Z kolei „Regulamin dyżurów świetlicowych (…) oraz dyżurów podczas przerw” (k. 75 i n.) złożono w wersji nie opatrzonej żadną datą, a pozwana nie wykazała, że była to wersja obowiązująca na dzień 30 listopada 2017 r. (czemu powód przeczył). Nie wykazano w efekcie szczegółowo treści obowiązującego w dacie zdarzenia „Regulaminu dyżurów (…)”, na który powoływała się pozwana. Natomiast zeznania świadków pozwoliły na ustalenie, że „Regulamin dyżurów (…)” co do zasady obowiązywał w szkole, a uczniowie i nauczyciele byli zobowiązani stosować się do ujętych tam zasad, w tym dotyczących spędzania przez uczniów czasu w trakcie przerw. Z regulaminu tego wynikał obowiązek przebywania uczniów wyłącznie w miejscach przeznaczonych do tego, objętych dyżurami nauczycieli.

Sąd Okręgowy zważył, co następuje:

Powództwo nie zasługiwało na uwzględnienie.

Dla porządku wypada już na wstępie zaznaczyć, że z uwagi na to, że powodem w tej sprawie był jedynie N. M., w rachubę mogła wchodzić tylko odpowiedzialność deliktowa pozwanej spółki. Poza sporem było, że powoda nie łączył z pozwaną żaden stosunek umowny – umowę o kształcenie zawarli z pozwaną rodzice powoda.

Strony były zgodne co do tego, że podstawy odpowiedzialności deliktowej pozwanej, zważywszy na zakreśloną przez powoda podstawę faktyczną żądania, należało poszukiwać w normie art. 430 k.c. w zw. z art. 415 k.c., ewentualnie w normie art. 416 k.c., zaś przepis art. 427 k.c. nie znajdował w sprawie zastosowania. Sąd podziela to stanowisko.

Odpowiedzialność na zasadzie art. 427 k.c. odnosi się do szkody wyrządzonej m.in. przez małoletnich poniżej 13. roku życia. W doktrynie i orzecznictwie zauważa się, że nie można wykluczyć zastosowania art. 427 k.c. do stanów faktycznych, gdzie szkoda została wyrządzona przez małoletniego, który ukończył 13 lat. Będzie tak jednak tylko wówczas, gdy po stronie małoletniego wystąpią okoliczności uniemożliwiające przypisanie mu winy, np. z uwagi na wolniejszy rozwój intelektualny lub emocjonalny (tak np. M. Balwicka-Szczyrba Małgorzata [red.], A. Sylwestrzak [red.], Kodeks cywilny. Komentarz aktualizowany , LEX/el. 2025). W innych wypadkach odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną w sposób zawiniony przez małoletniego powyżej 13. roku życia może być przypisana osobie sprawującej nadzór, gdy zostanie jej udowodniona wina na zasadzie art. 415 k.c., pozostająca w związku przyczynowym ze szkodą (ibidem). Z kolei zaś odpowiedzialność na zasadzie art. 416 k.c. osoby prawnej może zachodzić w sytuacji źle zorganizowanego nadzoru nad małoletnimi na przykład przez placówkę oświatową, w sytuacji gdy owa wadliwość organizacyjna pozostawała w związku przyczynowo-skutkowym ze szkodą.

W okolicznościach tej sprawy należało zatem rozważyć, czy pozwanej bądź jej pracownikom (podwładnym) można przypisać zawinione naruszenie norm wynikających z przepisów prawa bądź norm ogólnie obowiązujących w społeczeństwie, które pozostawałoby przy tym w związku przyczynowo-skutkowym ze szkodą powoda.

Co się tyczy odpowiedzialności pozwanej za własny czyn na podstawie art. 416 k.c., Sąd nie znalazł podstaw, aby stwierdzić, że w szkole w sposób niewłaściwy funkcjonował system nadzoru nad uczniami w trakcie przerw międzylekcyjnych.

Po pierwsze, Sąd nie stwierdził wadliwości na poziomie organizacyjnym po stronie szkoły. Z ustaleń Sądu wynika, że obowiązywał „Regulamin dyżurów (…)”, który dotyczył tak uczniów, jak i nauczycieli. Jego treść omawiana była zarówno w gronie nauczycieli (na radzie pedagogicznej), jak i z uczniami. Regulamin ten wskazywał w szczególności, w których miejscach na terenie szkoły uczniowie mogą przebywać w trakcie przerw i gdzie w związku z tym mają prowadzić nadzór nauczyciele dyżurujący. Wprowadzenie zasady, zgodnie z którą wyznaczone zostają obszary przebywania uczniów na przerwach, samo w sobie nie może być uznane za bezprawne. W szczególności Sąd nie dopatrzył się tu naruszenia przepisów rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z dnia 31 grudnia 2002 r. w sprawie bezpieczeństwa i higieny w publicznych i niepublicznych szkołach i placówkach (t.j. Dz.U. z 2003, Nr 6, poz. 69 ze zm.).

W rozporządzeniu tym wskazano między innymi (według stanu na dzień 30 listopada 2017 r.) w § 2, że dyrektor zapewnia bezpieczne i higieniczne warunki pobytu w szkole lub placówce, a także bezpieczne i higieniczne warunki uczestnictwa w zajęciach organizowanych przez szkołę lub placówkę poza obiektami należącymi do tych jednostek. Z kolei zaś zgodnie z § 14 przerwy w zajęciach uczniowie spędzają pod nadzorem nauczyciela (ust. 1), przy czym jeżeli pozwalają na to warunki atmosferyczne, umożliwia się uczniom przebywanie w czasie przerw w zajęciach na świeżym powietrzu (ust. 2).

Z norm tych nie wynika, zdaniem Sądu, że szkoła zobligowana jest zapewnić nadzór nauczyciela w trakcie przerw na całym terenie szkoły. Także z zasad ogólnych trudno wywieźć taki obowiązek. Wręcz przeciwnie, logicznym jest, szczególnie w sytuacji, gdy szkoła zajmuje większy teren, żeby wyznaczyć uczniom strefy, w których mogą oni spędzać czas wolny między lekcjami - tak, aby możliwe było zapewnienie nadzoru nauczycielskiego, mając na uwadze chociażby liczebność kadry, we wszystkich tych strefach.

Z ustaleń Sądu wynikało, że boisko do siatkówki, gdzie doszło do rozpatrywanego w sprawie zdarzenia, jakkolwiek niewątpliwie znajdowało się na terenie szkoły, nie było miejscem, gdzie uczniowie mogli spędzać czas w trakcie przerw. Miejsce to znajdowało się natomiast blisko strefy objętej dyżurem nauczyciela, stąd powód widział stamtąd nauczyciela (zeznał on, że nauczyciel był dla niego widoczny przez pierwsze 5-10 minut przerwy).

Nie zostało także wykazane, aby pomimo wprowadzonych regulacji wewnętrznych w zakresie spędzania przez uczniów przerw i sprawowania przez nauczycieli dyżurów, z uwagi np. na chaos, czy niewłaściwe egzekwowanie ustanowionych zasad, pozwana ponosi winę organizacyjną za szkodę powoda. Z ustaleń Sądu nie wynika, aby szkoła borykała się z problemem braku subordynacji uczniów lub nauczycieli w zakresie przestrzegania zasad wynikających z „Regulaminu dyżurów (…)”. Nie wykazano w szczególności, aby zdarzało się wcześniej, że uczniowie spędzali czas pomiędzy lekcjami na boisku do siatkówki i że nie spotykało się to z właściwą reakcją kadry nauczycielskiej czy dyrektora. K. S. zeznała, że dzieci po raz pierwszy wówczas oddaliły się, opuszczając strefę dyżurów (k. 209v). Z ustaleń Sądu wynika, że w dniu 30 listopada 2017 r. spadł pierwszy śnieg i z tego względu dzieci udały się na teren boiska, aby lepić bałwana i rzucać się śnieżkami. Podkreślenia wymaga, że inni uczniowie tam obecni, w tym syn E. G., zostali następnie ukarani za opuszczenie strefy dyżurów poprzez obniżenie oceny z zachowania.

Zdaniem Sądu, nierealne byłoby oczekiwanie, aby w szkole wprowadzono takie rozwiązania w zakresie organizacji przerw międzylekcyjnych i dyżurów nauczycieli, aby uczniowie byli chronieni przed wszystkimi możliwymi zagrożeniami, w tym takimi, których źródłem są sami uczniowie. Bójki i pobicia z udziałem nastoletnich uczniów były i są nadal zjawiskiem spotykanym w szkołach w Polsce i na całym świecie. Nie sposób mu zapobiec, jakkolwiek obowiązkiem szkół jest je ograniczyć (tak słusznie Sąd Okręgowy w Lublinie w uzasadnieniu wyroku z dnia 26 listopada 2013 r., sygn. akt I C 941/11, niepubl.).

W następnej kolejności należało rozważyć, czy zachodziły podstawy do przypisania nauczycielom zatrudnionym w szkole odpowiedzialności na zasadzie art. 415 k.c., co oznaczałoby odpowiedzialność pozwanej na podstawie art. 430 k.c.

Jak zauważył Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 30 kwietnia 1975 r. (sygn. akt II CR 140/75, Legalis), do przyjęcia winy osoby, o której mowa w art. 430 k.c. nie jest potrzebne wykazanie, że osoba ta naruszyła przepisy dotyczące bezpieczeństwa dla życia i zdrowia ludzkiego; wystarczy, jeżeli wina tej osoby polega na zaniechaniu zasad ostrożności i bezpieczeństwa wynikających z doświadczenia życiowego i okoliczności danego wypadku.

W okolicznościach tej sprawy strona powodowa podnosiła, że w miejscu, w którym doszło do pobicia powoda w dniu 30 listopada 2017 r., nie było nauczyciela dyżurującego. Jak jednak ustalił Sąd, miejsce to (boisko do siatkówki) nie było objęte strefą dyżurów, zatem nauczyciel nie musiał się tam znajdować w świetle wewnętrznych regulacji przyjętych przez szkołę. Wypada w tym miejscu zauważyć, że z zeznań świadków E. G. i K. S., „Regulamin dyżurów (…)” był wywieszony w szkole w gablocie w widocznym miejscu, a nadto zasady spędzania przerw międzylekcyjnych były omawiane na godzinie wychowawczej, przy czym w przypadku klasy powoda, omawiała to sama świadek K. S., ówcześnie wychowawczyni powoda. To, że powód w swoich zeznaniach twierdził, że nie pamięta, aby ta kwestia była przez wychowawcę poruszana, należy uznać za wynik upływu niemal 8 lat od zdarzenia do przesłuchania powoda bądź też przejaw taktyki procesowej, bowiem z punktu widzenia powoda korzystne mogło wydawać się zaprzeczenie, aby pamiętał omawianie zasad spędzania przerw przez wychowawczynię.

Niezależnie od tego, należy podkreślić, że dla powoda nauczyciel dyżurujący był widoczny (sam powód przyznał, że widział nauczyciela w pierwszej części przerwy i nie widział też następnie, aby nauczyciel wchodził do budynku szkoły). Boisko do siatkówki, jak ustalił Sąd, położone było nieopodal strefy dyżurów.

Natomiast, nawet gdyby podzielić stanowisko strony powodowej co do tego, że boisko do siatkówki powinno było być objęte nadzorem nauczyciela dyżurującego, to, w ocenie Sądu, brak byłoby podstaw do przypisania pozwanej odpowiedzialności za szkodę powoda. Nie zostało bowiem wykazane istnienie związku przyczynowego w rozumieniu art. 361 § 1 k.c. pomiędzy brakiem bezpośredniego nadzoru na terenie boiska do siatkówki a szkodą powoda.

Z ustaleń Sądu wynika, że zdarzenie z dnia 30 listopada 2017 r. miało bardzo dynamiczny przebieg. Nawet gdyby boisko do siatkówki było objęte strefą dyżurów i nauczyciel dyżurujący monitorowałby ten obszar, nie zdążyłby zareagować przed wymierzeniem powodowi ciosów przez A. R.. Wcześniej zaś uczniowie rzucali w siebie nawzajem śnieżkami i ta część ich interakcji nie była z zasady groźna. Jest to częsta i co do zasady niewinna rozrywka dzieci w okresie zimowym, gdy spadnie śnieg. Nie można byłoby zatem racjonalnie oczekiwać, że nauczyciel dyżurujący przerwałby tę zabawę. To nie rzucenie śnieżką wywołało zresztą szkodę powoda, a kopnięcia zadane mu w brzuch i w twarz, nie mające nic wspólnego z zabawą. Nie było podstaw do przyjęcia, że nauczyciel dyżurny, gdyby obserwował dzieci na boisku, powinien był przewidzieć, że rzucanie się śnieżkami w przypadku A. R. i powoda przerodzi się w napaść.

Strona powodowa nie wykazała, aby A. R. był uczniem, który wcześniej był sprawcą przemocy fizycznej w stosunku do innych dzieci. Gdyby tak było, można byłoby rozważać, czy szkoła, mając świadomość takich skłonności swojego ucznia, nie powinna objąć go szczególnym nadzorem. W tym zakresie brak jednak jakichkolwiek dowodów, a z zeznań świadków zgłoszonych przez pozwaną i jej przedstawiciela wynikało, że takich sytuacji z udziałem A. R. uprzednio nie było, a w szkole w ogóle nigdy nie doszło wcześniej do pobicia ucznia. Sam fakt, że A. R. był postrzegany jako uczeń trudny, niegrzeczny, to za mało, aby twierdzić, że szkoła powinna była w szczególny sposób chłopca tego nadzorować.

Analogicznie nie było, zdaniem Sądu, podstaw aby stawiać nauczycielom bądź dyrektorowi szkoły zarzut nieobjęcia powoda szczególną ochroną i opieką. Zdaniem Sądu, w stosunku do powoda obowiązek nadzoru w trakcie przerw był standardowy, wynikający w szczególności z § 14 rozporządzenia (...) z 31 grudnia 2002 r. w sprawie bezpieczeństwa i higieny w publicznych i niepublicznych szkołach i placówkach. Twierdzenie strony powodowej, że szkoła zobowiązana była otoczyć powoda szczególną opieką z uwagi na podejrzenia personelu placówki co do występowania u powoda zespołu (...), nie jest zasadne, skoro poza sporem było, że w dacie zdarzenia szkoła nie dysponowała orzeczeniem o występowaniu tego zaburzenia u powoda. W istocie nawet w procesie strona powodowa nie wykazała, aby na zespół (...) powód faktycznie cierpiał. Z twierdzeń pozwanego wynika przy tym, że rodzice powoda kwestionowali występowanie u syna zespołu (...) i nie wyrazili woli przeprowadzenia diagnostyki syna w tym kierunku.

Przypomnieć też wypada, że w „Formularzu medycznym dziecka” wypełnianym przez rodziców powoda przy zapisywaniu go do szkoły prowadzonej przez pozwaną, zaznaczyli oni odpowiedź „NIE” na pytanie „Czy Dziecko miało problemy natury emocjonalnej, społecznej bądź fizycznej?” (k. 14).

Nauczyciele obserwowali wprawdzie powoda u problemy adaptacyjne, przejawiające się też nieakceptowalnymi zachowaniami z jego strony, to jednak za mało, aby stawiać personelowi szkoły wymóg otoczenia powoda opieką wręcz indywidualną.

Nieuzasadnione byłoby oczekiwanie, aby na przykład nauczyciel dyżurujący nieustannie znajdował się tuż obok powoda, aby móc zareagować w razie, gdyby zaistniał konflikt pomiędzy powodem a innym uczniem.

Strona powodowa w swojej argumentacji powoływała się na wyrok Sądu Najwyższego z dnia z dnia 2 lutego 2011 r., sygn. akt II CSK 392/10 (Lex), gdzie wskazano, że obowiązek nadzoru nie ustaje w odniesieniu do młodzieży starszej. W tym zakresie Sąd Najwyższy odwołał się do poglądu wyrażonego w swoim wcześniejszym orzeczeniu – w wyroku z dnia 19 czerwca 1974 r., sygn. akt II CR 289/74 (Lex), którego pełna teza brzmi: Wiek uczniów wpływa na zróżnicowanie stopnia i formy sprawowanego nad uczniami nadzoru przez nauczycieli w tym rozumieniu, iż młodzieży starszej należy pozostawić więcej samodzielności. Obowiązek nadzoru ze strony szkoły nie ustaje jednak z chwilą osiągnięcia przez uczniów pełnoletności lub zbliżania się do tego wieku. Trzeba mieć zawsze na uwadze psychikę młodzieży w zbiorowisku i mogące stąd płynąć dla niej niebezpieczeństwa. Doświadczenie życiowe przekonuje też, że samo wydanie zakazu nie wystarcza i że konieczna jest kontrola jego wykonania - zbyt bowiem silna jest pokusa i ciekawość młodzieży, aby sam zakaz odciągnął ją np. od wejścia na budowę. Istnieje też chęć popisania się wykonaniem niebezpiecznego przedsięwzięcia.

Konieczność różnicowania wymogów stawianych nauczycielom w zakresie nadzoru i opieki nad uczniami w zależności od wieku uczniów była też akcentowana w szeregu innych judykatach Sądu Najwyższego. I tak na przykład w wyroku z dnia 8 lutego 1977 r. (sygn. akt IV CR 8/77, Lex) Sąd Najwyższy wskazał: Względy wychowawcze przemawiają za przyjęciem, że nadzór nad młodzieżą starszą nie może być ciągły, gdyż młodzieży takiej stwarzać należy warunki do znacznej samodzielności. Za wadliwą i nie zapewniającą takiej młodzieży należytej opieki uznać trzeba taką organizację nadzoru, przy której w stałych, i z góry znanych i długich odcinkach czasu nie może on być wykonywany nawet sporadycznie. Z kolei w wyroku z dnia 8 kwietnia 1965 r. (sygn. akt I CR 25/65, Lex) Sąd Najwyższy stwierdził: Obowiązek rozciągnięcia pieczy przez kierownictwo szkoły nad uczniami nie może być pojmowany tak szeroko, by każdej grupie uczniów, przez cały czas ich pobytu w szkole musiał towarzyszyć opiekujący się nią nauczyciel. W szczególności nie można przyjąć istnienia takiego obowiązku wobec uczniów starszych (…).

Jakkolwiek zatem obowiązek nadzoru nie ustaje w przypadku starszych dzieci, do których niewątpliwie zaliczał się tak powód, jak i A. R. w dacie zdarzenia, to jednak naturalnym jest, że inaczej wygląda opieka nad uczniem 13-letnim, a inaczej w przypadku dzieci sześcioletnich czy siedmioletnich, które dopiero zaczynają edukację szkolną.

W ocenie Sądu, szczególnie zatem w przypadku uczniów siódmych i ósmych klas szkoły podstawowej czy starszych, nie można czynić zarzutu nauczycielowi dyżurującemu, że nie patrzył cały czas na wszystkich podopiecznych w trakcie przerwy. Tym bardziej trudno wymagać, aby nauczyciel przebywał bezpośrednio przy dzieciach.

Mając na uwadze całokształt okoliczności niniejszej sprawy, nie było podstaw, aby postawić nauczycielom zatrudnionym w szkole czy tez samej szkole zarzutu nienależytego sprawowania nad uczniami nadzoru w trakcie przerwy, które miałoby skutkować szkodą powoda.

Zarzuty strony powodowej dotyczące zaniechań po stronie szkoły mających mieć miejsce po rozpatrywanym zdarzeniu (zaniechanie zawiadomienia pogotowia, sporządzenia dokumentacji) nie miały w sprawie znaczenia, bowiem wymienione okoliczności zaistniałe po zdarzeniu, nie miały, zdaniem Sądu, żadnego wpływu na rozmiar szkody powoda – a w każdym razie tego nie wykazano, ani w istocie nawet brak było takich twierdzeń.

Jedynie dla porządku wypada odnotować, że w zakresie, w jakim powód dochodził naprawienia szkody majątkowej poniesionej przez jego rodziców, brak było po stronie powoda legitymacji procesowej czynnej, co Sąd wziął pod uwagę z urzędu. Nadto, nie wykazano związku przyczynowego w rozumieniu art. 361 § 1 k.c. pomiędzy zdarzeniem wskazanym przez powoda jako źródło szkody a szkodą mającą polegać na wyższych opłatach za szkołę, do której powód został zapisany po rozwiązaniu umowy z pozwaną, czy wyższych kosztach dojazdu (koszt benzyny i eksploatacji samochodu). Nie został także wykazany związek przyczynowy pomiędzy zdarzeniem szkodzącym a rezygnacją matki powoda z podjęcia zatrudnienia w zakresie wskazanym w pozwie. Wymagałoby to przeprowadzenia dowodu z opinii biegłego psychologa, który stwierdziłby, że obecność matki przy synu w okresie, kiedy odbywać się miały wyjazdowe szkolenia prowadzone przez matkę powoda, była potrzebna z uwagi na jego stan psychiczny i obecność innych bliskich osób, np. ojca, czy babci, byłaby niewystarczająca. Takiego dowodu jednak nie zgłoszono. Nadto, wypada przypomnieć, że szkoda jest wyliczana jako różnica pomiędzy stanem majątku, jaki istniałby w braku zdarzenia szkodzącego a tym zaistniałym na skutek tego zdarzenia. Strona powodowa nie wykazała takiej różnicy w zakresie zarobków matki powoda. Rezygnacja z 3 umów wymienionych w pozwie oznaczała, że w czasie, kiedy matka powoda miała świadczyć usługi na ich podstawie, mogła podjąć się innych zajęć na miejscu – w W.. Dopiero wykazanie, że uzyskała z tego tytułu niższy dochód niż ten, który otrzymałaby, realizując umowy wskazane w pozwie (poza W.) oznaczałby, że poniosła tu szkodę.

Ustalenie braku bezprawności działania pozwanej, a przy tym ustalenie braku związku przyczynowego pomiędzy zachowaniem według powoda bezprawnym a naruszeniem dóbr osobistych powoda, oznacza, że nie można było także przypisać pozwanej odpowiedzialności na podstawie art. 24 k.c. w zakresie roszczenia niemajątkowego powoda (żądanie przeprosin).

W świetle powyższego powództwo zostało oddalone, o czym Sąd orzekł w pkt. I. wyroku.

O kosztach procesu Sąd orzekł w pkt. II. wyroku, odstępując od obciążania powoda obowiązkiem zwrotu kosztów procesu poniesionych przez stronę pozwaną. Jakkolwiek powód niezasadnie założył, że skoro doszło do tego, że inny uczeń go uderzył, to szkoła z pewnością za to odpowiada, to jednak nie ulega wątpliwości, że powód miał silne poczucie krzywdy, a całe zdarzenie odbiło się na jego psychice. Powód nie wrócił już do szkoły prowadzonej przez pozwaną, do końca szkoły podstawowej uczęszczał do innej placówki, a ostatecznie wyjechał z Polski. Powód mógł mieć subiektywne przekonanie, że szkoła prowadzona przez pozwaną powinna była go uchronić od przykrego zdarzenia, którego doświadczył 30 listopada 2017 r.

Sędzia Agnieszka Nakwaska-Szczepkowska

Dodano:  ,  Opublikował(a):  Wioleta Żochowska
Podmiot udostępniający informację: Sąd Okręgowy w Warszawie
Osoba, która wytworzyła informację:  Sędzia Agnieszka Nakwaska-Szczepkowska
Data wytworzenia informacji: