Serwis Internetowy Portal Orzeczeń używa plików cookies. Jeżeli nie wyrażają Państwo zgody, by pliki cookies były zapisywane na dysku należy zmienić ustawienia przeglądarki internetowej. Korzystając dalej z serwisu wyrażają Państwo zgodę na używanie cookies , zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

III C 114/21 - wyrok z uzasadnieniem Sąd Okręgowy w Warszawie z 2025-04-16

Sygn. akt: III C 114/21

WYROK

W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Dnia 16 kwietnia 2025 roku

Sąd Okręgowy w Warszawie w Wydziale III Cywilnym w składzie:

Przewodniczący: SSO Joanna Bitner

Protokolant: Jakub Strzałkowski

po rozpoznaniu na rozprawie w dniu 24 lutego 2025 roku w Warszawie na rozprawie sprawy

z powództwa A. H.

przeciwko J. Ś.

o ochronę dóbr osobistych

I.  powództwo oddala;

II.  koszty postępowania pomiędzy stronami wzajemnie znosi.

SSO Joanna Bitner

Sygn. akt III C 114/21

UZASADNIENIE

Pozwem z dnia 29 grudnia 2020 roku powód A. H. wniósł o:

I.nakazanie pozwanemu J. Ś. opublikowania na profilu prowadzonym na portalu społecznościowym (...) pod adresem (...) w terminie 2 dni od daty uprawomocnienia się wyroku w niniejszej sprawie, oświadczenia z przeprosinami w postaci wyświetlanego tekstu przeprosin zapisanego fontem Times New Roman, czcionką rozmiar 12 pkt w kolorze czarny, na białym tle w czarnej ramce w taki sposób, aby tekst przeprosin obejmował całą powierzchnie ogłoszenia, o następującej treści:

Ja niżej podpisany J. Ś. oświadczam, iż we wpisie opublikowanym w dniu 12 października 2020 r. na moim profilu na portalu (...)naruszyłem dobra osobiste Pana A. H. twierdząc, że rzekomo Pan A. H. jest związany i pracuje dla (...)oraz jakoby pracując dla spółki (...), tworzył więzi tej spółki z (...), umożliwiając nielegalne nabywanie nieruchomości przez(...) takich jak (...), czy nieruchomość, na której wybudowano (...)i uzyskiwał z tego korzyści finansowe. Wskazywane w tym wpisie treści nie zostały przeze mnie w żaden sposób zweryfikowane, a jako nieprawdziwe i bezprawne stanowią naruszenie dóbr osobistych Pana A. H..

Z ubolewaniem stwierdzam, że ww. wpisem naruszyłem dobre imię Pana A. H., za co go przepraszam.

J. Ś.

- opatrzonego tytułem znajdującym się ponad tekstem przeprosin, o treści: (...) – zapisanym w jednym wersie wyśrodkowanym tekstem, wielkimi literami, w kolorze czarnym, fontem Times New Roman, czcionką o rozmiarze 12 pkt bez zastosowania jakichkolwiek zabiegów umniejszających znaczenie, rangę i powagę teksu lub ograniczających możliwość zapoznania się z nim i utrzymywanie tekstu przeprosin przez okres nie krótszy niż 7 dni.

Na wypadek natomiast, gdyby zamieszczenie wyżej opisanego oświadczenia było niemożliwe z jakiegokolwiek powodu, w wyżej zakreślonym terminie i na wskazanym wyżej profilu (...) J. Ś., poprzez nakazanie opublikowania, wskazanego teksu przeprosin, na koszt pozwanego, na stronie internetowej (...) w terminie 7 dni od daty uprawomocnienia się wyroku w niniejszej sprawie, poprzez zamieszczenie tekstu przeprosin w górnej części strony internetowej, bezpośrednio pod menu nawigacyjnym i główną ramką zawierającą nazwę strony, w czarnej ramce na białym tle o rozmiarze nie mniejszym niż 750 pikseli na 350 pikseli, stanowiącej element stałej treści strony, ukazującej się każdorazowo przy wyświetlaniu głównej strony niezależnie od zastosowanej przeglądarki internetowej (tj. w taki sposób, aby zawartość nie była kategoryzowana, jako reklama, w szczególności poprzez oprogramowanie blokujące przekazy reklamowe), czarną czcionką Times New Roman o wielkości 12 pkt i z co najmniej pojedynczą interlinią (zgodnie z formatowaniem programu MS Word) bez jakichkolwiek zabiegów umniejszających znaczenie, rangę i powagę tekstu lub ograniczających możliwość zapoznania się z nim i utrzymywanie ich przez okres 7 dni.

II. nakazanie pozwanemu J. Ś. opublikowania na stronie(...) na kanale J. Ś. prowadzonym pod adresem (...) w terminie 2 dni od daty uprawomocnienia się wyroku w niniejszej sprawie, nagrania, w którym będzie wyświetlane oświadczenie z przeprosinami w postaci wyświetlanego tekstu przeprosin zapisanego fontem Times New Roman, czcionką rozmiar 12 pkt w kolorze czarny, na białym tle w czarnej ramce w taki sposób, aby tekst przeprosin obejmował całą powierzchnię ogłoszenia oraz jednoczesnego odczytania tekstu przeprosin przez J. Ś. w sposób wyraźny, zrozumiały, przez czas minimum jednej minuty, o następującej treści:

Ja niżej podpisany J. Ś. oświadczam, iż w nagraniu opublikowanym w dniu 12 października 2020 r. na moim kanale prowadzonym na stronie (...) naruszyłem dobra osobiste Pana A. H. twierdząc, że rzekomo Pan A. H. jest związany i pracuje dla (...) oraz jakoby pracując dla spółki (...), tworzył więzi tej spółki z (...), umożliwiając nielegalne nabywanie nieruchomości przez (...) takich jak (...), czy nieruchomość, na której wybudowano (...) i uzyskiwał z tego korzyści finansowe. Wskazywane w tym wpisie treści nie zostały przeze mnie w żaden sposób zweryfikowane, a jako nieprawdziwe i bezprawne stanowią naruszenie dóbr osobistych Pana A. H..

Z ubolewaniem stwierdzam, że ww. wpisem naruszyłem dobre imię Pana A. H., za co go przepraszam.

J. Ś.

- opatrzonego tytułem znajdującym się ponad tekstem przeprosin, o treści: (...) – zapisanym w jednym wersie wyśrodkowanym tekstem, wielkimi literami, w kolorze czarnym, fontem Times New Roman, czcionką o rozmiarze 12 pkt bez zastosowania jakichkolwiek zabiegów umniejszających znaczenie, rangę i powagę teksu lub ograniczających możliwość zapoznania się z nim i utrzymywanie tekstu przeprosin przez okres nie krótszy niż 7 dni.

Na wypadek natomiast, gdyby zamieszczenie wyżej opisanego oświadczenia było niemożliwe z jakiegokolwiek powodu, w wyżej zakreślonym terminie i na wskazanym wyżej kanale na stronie (...) J. Ś., poprzez nakazanie opublikowania, wskazanego teksu przeprosin, na koszt pozwanego, na stronie internetowej (...) w terminie 14 dni od daty uprawomocnienia się wyroku w niniejszej sprawie (jednak następnego dnia po upływie 7 dni, w których ma być utrzymywane oświadczenie o przeprosinach z pkt I), poprzez zamieszczenie tekstu przeprosin w górnej części strony internetowej, bezpośrednio pod menu nawigacyjnym i główną ramką zawierającą nazwę strony, w czarnej ramce na białym tle o rozmiarze nie mniejszym niż 750 pikseli na 350 pikseli, stanowiącej element stałej treści strony, ukazującej się każdorazowo przy wyświetlaniu głównej strony niezależnie od zastosowanej przeglądarki internetowej (tj. w taki sposób, aby zawartość nie była kategoryzowana, jako reklama, w szczególności poprzez oprogramowanie blokujące przekazy reklamowe), czarną czcionką Times New Roman o wielkości 12 pkt i z co najmniej pojedynczą interlinią (zgodnie z formatowaniem programu MS Word) bez jakichkolwiek zabiegów umniejszających znaczenie, rangę i powagę tekstu lub ograniczających możliwość zapoznania się z nim i utrzymywanie ich przez okres 7 dni.

III. Powód wniósł również o nakazanie pozwanemu usunięcia wpisu, zamieszczonego w dniu 12 października 2020 roku o godzinie 9:07 na profilu pozwanego prowadzonego na portalu społecznościowym (...), znajdującego się pod adresem (...) . W dalszej kolejności, powód wniósł również o usunięcie nagrania zamieszczonego w dniu 12 października 2020 roku na kanale pozwanego, prowadzonym na stronie (...), znajdującego się pod adresem:

(...) .

Powód wniósł również o zasądzenie od pozwanego na rzecz Stowarzyszenia (...) z siedzibą w W. o numerze KRS: (...) kwoty 50.000,00 złotych tytułem zapłaty na wskazany cel społeczny.

Powód wniósł ponadto o zasądzenie od pozwanego na swoją rzecz kosztów procesu (w tym kosztów zastępstwa procesowego i opłaty skarbowej) według norm przepisanych wraz z ustawowymi odsetkami za opóźnienie od dnia uprawomocnienia się wyroku do dnia zapłaty.

Powód wskazał, że pozwany naruszył jego dobra osobiste. Zdaniem powoda we wpisie pozwanego na (...), jak i w materiale na serwisie (...), znalazły się nieprawdziwe informacje, jakoby Urząd(...)dokonał nielegalnej sprzedaży zabytkowej nieruchomości, położonej obok parku (...) w celu zrealizowania inwestycji przez spółkę (...), która to rzekomo, według pozwanego, prowadzi działalność dzięki lobbingowi (...) i osób z nią związanych (w tym powoda). Z wpisu wynika wprost, że powód ma być rzekomym łącznikiem (...) z (...), co nie jest prawdą. Powód nie jest w żaden sposób związany z (...). Pozwany, w sposób niezgodny z rzeczywistością twierdzi również, jakoby powód „wykonywał fuchy”, a nawet był w stosunku pracy i otrzymywał wynagrodzenie za pracę, czy korzyści finansowe od (...)za działalność na rzecz (...)(tworzenie więzi (...) z (...) Ratuszem, czy (...), co rzekomo ma umożliwiać (...) nielegalną działalność).

Powód wyjaśnił, że jakkolwiek samo stwierdzenie, czy ktoś pracuje, czy nie w danej spółce, nie stanowi informacji naruszającej dobra osobiste, to w niniejszej sprawie kluczowy jest kontekst podania przez pozwanego powyższej, nieprawdziwej informacji. Podając powyższe informacje, pozwany chciał wykazać rzekome powiązania (...)z władzami Ratusza (...) i (...) m. in. poprzez osobę powoda, dzięki czemu (...) może prowadzić działania, polegające na nielegalnym nabywaniu nieruchomości, takich jak (...), czy nieruchomość, na której wybudowano (...) (pozew k. 3-25).

W odpowiedzi na pozew z dnia 16 lipca 2021 roku pozwany J. Ś. wniósł o oddalenie powództwa w całości, jak również zasądzenie od powoda na rzecz pozwanego zwrotu kosztów zastępstwa procesowego według norm przepisanych oraz zwrotu opłaty skarbowej od pełnomocnictwa.

Argumentując swoje stanowisko, pozwany wyjaśnił, że brak jest podstaw do uznania, że dobra osobiste powoda, w szczególności dobre imię, cześć i godność zostały naruszone. Film J. Ś. opublikowany w serwisie (...) dotyczy m. in. sprzedaży nieruchomości przy (...). Nielegalnością pozwany nazywa sprzedaż tejże nieruchomości bez wymaganego prawem zezwolenia konserwatora zabytków i nie używa jej w żadnym szerszym bliżej nieokreślonym kontekście. Pozwany nie wskazuje, wbrew twierdzeniom powoda, że (...) S.A. co do zasady prowadzi nielegalną działalność, lecz wypowiedź jego dotyczy tej konkretnej transakcji. Pozwany nie wskazał również, że (...) S.A. dzięki powodowi mógł prowadzić nielegalne działania, lecz przytoczył jedynie fakty, wskazując konkretne osoby ściśle związane z (...) oraz wskazując jakie prawdziwe relacje łączyły te osoby ze spółką (...) S.A.

Pozwany podniósł, że przedstawił on fakty, a głównym celem jego wypowiedzi było wskazanie niepokoju, a wręcz wyrażenie krytyki wobec prowadzonej polityki mieszkaniowej (na przykładzie spółki (...) S.A.), gdzie, zdaniem pozwanego, nastąpił rozwój firm deweloperskich kosztem budownictwa socjalnego, co przełożyło się również na znaczny wzrost cen na rynku nieruchomości.

Pozwany wyjaśnił także, że w przedmiotowej sprawie niewątpliwie działał on w obronie uzasadnionego interesu publicznego. Problem mieszkalnictwa, szczególnie socjalnego, jest problemem ogólnospołecznym, dotykającym setek tysięcy polskich rodzin. Tym samym jako uzasadniona jawi się krytyka spółki deweloperskiej, której inwestycje budzą kontrowersje, a wręcz rzeczywiście dotyczącą pewnych nielegalnych działań np., samowolnych działań budowlanych, czy braku zgody konserwatora zabytków. (odpowiedź na pozew k. 110-119).

W dalszym toku procesu strony podtrzymywały swoje stanowiska.

Sąd ustalił następujący stan faktyczny:

Pozwany J. Ś. jest aktywistą społecznym, biorącym aktywny i intensywny udział w debacie publicznej. W swoich wypowiedziach publicznych porusza tematy, będące przedmiotem żywej debaty publicznej. Pozwany m. in. prowadzi fanpage na(...), jak również kanał w serwisie (...). Jest autorem książek i felietonów. Pozwany jest w konsekwencji osobą powszechnie znaną i rozpoznawaną. (okoliczności bezsporne między stronami)

W dniu 12 października pozwany J. Ś. na swoim profilu prowadzonym na (...), zamieścił wpis o następującej treści:

(...)

(...)

(...)

(...)

(...)

(screenshot wpisu na portalu (...) k. 36)

Wpis na portalu (...) to streszczenie przez pozwanego filmu opublikowanego w serwisie (...).

J. Ś. – w początkowej fazie filmu – opisuje sylwetkę dewelopera (...), wskazując m. in., że jest to jeden z większych deweloperów w kraju, który swoją działalność koncentruje przede wszystkim w W.. Pozwany wskazał, że o (...) ostatnio jest głośno z powodu tzw. „(...)”. J. Ś. kontynuował, że (...) buduje na nielegalnie sprzedanej nieruchomości osiedle luksusowych domów – właściwie w (...). Pozwany sprecyzował w filmie, że nieruchomość została sprzedana bez wymaganej zgody konserwatora zabytków. Ta nieruchomość była bowiem częścią (...), gdzie odbywały się wolne elekcje po wygaśnięciu dynastii Jagiellonów, w związku z czym jej fragment został wpisany do rejestru zabytków. Przez 3 lata Ratusz walczył o to, żeby nie ujawnić ekspertyzy dotyczącej sprzedaży rzeczonej nieruchomości. Po 3 latach, Ratusz został zobowiązany do ujawnienia faktu, że zgoda konserwatora zabytków faktycznie była potrzebna. J. Ś. zadał pytanie, po co Ratusz tyle zwlekał z ujawnieniem ekspertyzy. Pozwany wskazał, że może po to, by w międzyczasie wydać potrzebne zgody na rozpoczęcie budowy. (...) dysponuje już stosownym pozwoleniem na budowę i prowadzi już pierwsze prace na tym terenie. Pozwany wyjaśnił, że wszystko wskazuje na to, że osiedle powstanie, bowiem (...) Ratusz nie pali się do tego, żeby wstrzymać budowę.

Dalej, J. Ś. wskazał, że Miasto (...) posiada narzędzia, które pozwoliłyby zablokować inwestycję, niemniej R. T. jak zwykle rozkłada ręce. Ostatnio powiedział, że wykup tej działki kosztowałby (...)100 milionów złotych, podczas gdy w 2016 roku nieruchomość została sprzedana za 38 milionów złotych. Nie wiemy jednak, skąd ten wzrost wartości. J. Ś. podkreślił, że (...)zostało zwolnione z pewnych opłat dotyczących wynajmu chodnika i drogi, które stanowią zaplecze budowy (to są kwoty rzędu dziesiątek tysięcy złotych miesięcznie).

Pozwany dalej wskazywał, że historia (...) jest ściśle związana z postaciami związanymi z (...). Szefem Rady Nadzorczej (...) S.A. był Ł. A., senator i poseł z ramienia (...). Ł. A. był jednocześnie szefem Rady Nadzorczej (...) i zastępcą Prezydenta P.. W dalszej kolejności, pozwany opisywał działania podejmowane przez Ł. A. i P. P. (1).

J. Ś. wyjaśnił, że to nie koniec związków między (...) a (...). Za PR i komunikację (...) odpowiadał praktycznie od początku A. H., szef (...) struktur (...), obecnie europoseł. H. nie tylko odpowiadał za PR, ale również był sekretarzem (...) Związku Firm (...), a więc podmiotu, który odpowiada za lobbing na rzecz deweloperów w kraju.

J. Ś. wskazywał, że nie jest wielką tajemnicą, iż kolejne rządy III RP są bardzo prodeweloperskie i również bardzo prodeweloperskim rządem był rząd (...) i rząd D. T.. Ten rząd wygasił właściwie w Polsce budownictwo społeczne, a środki, które były wcześniej przeznaczane na wsparcie (...), zostały przeznaczone na dopłaty do kredytów. Dalej, J. Ś. opisywał, jakie według niego rodziło to problemy.

J. Ś. wyjaśnił, że A. H. i Ł. A. to nie są jedyni politycy związani z (...). Dalej, J. Ś. opisywał sylwetkę J. J. (2), wskazując między innymi, że był on odpowiedzialny za reprywatyzację i wskazując na jego związki z (...).

W dalszej kolejności, J. Ś. opisywał inwestycję (...), wyjaśniając, że zostało ono zbudowane na nielegalnie zreprywatyzowanym gruncie. Pozwany wskazał również na inne przykłady, które według niego ukazują „absurdalne” przypadki reprywatyzacji, a także nielegalnych według pozwanego inwestycji dewelopera.

Powyższe nagranie było przygotowywane i montowane przez pozwanego, nie było materiałem „na żywo” ( płyta CD k. 29).

Przed opublikowaniem w serwisie (...) i na portalu (...) spornego materiału, pozwany nie skontaktował się z powodem celem potwierdzenia posiadanych przez siebie informacji, uznając, że nie ma takiej potrzeby. Informacje użyte w materiale zostały zaczerpnięte przez pozwanego z artykułów prasowych, jak również wpisów w KRS, a po części z własnej pamięci wydarzeń, w których sam był uczestnikiem.

W jednym z artykułów z 2006 roku, opublikowanym w serwisie (...)pod tytułem „(...)”, wskazano m. in.: (...) W publikacji pt. (...) (...) wskazano zaś, że A. H. (...)W artykule (...)pojawiła się natomiast informacja, że A. H. jest dyrektorem biura zarządu (...). Informacja taka pojawiła się również w artykule dostępnym na (...) (pt.: (...)). W publikacji (...) zawarto następujący fragment: (...)

Pozwany J. Ś. był w 2006 lub 2007 roku przez kilka miesięcy zatrudniony w firmie powoda jako stażysta.

Firma powoda A. H. agencja (...) – prowadziła obsługę w zakresie PR spółki (...) S.A. Powód odpowiadał za akcje marketingowe, które były realizowane na rzecz wskazanej spółki. Działalność tę powód prowadził do 2006 roku. Jednakże, w tym samym czasie, powód nie należał już do partii (...). Powód, przed powrotem do polityki postanowił zakończyć prowadzoną przez siebie działalność. Powód A. H. nie był również nigdy sekretarzem (...) Związku Firm (...) – a jedynie protokołował jako sekretarz zebranie założycielskie.

Powód jest przy tym postrzegany przez opinię publiczną jako osoba silnie związana z (...) – pomimo tego, że w różnych okresach powód albo należał do partii, albo też do partii nie należał (z uwagi na zmiany organizacyjne w partii, konflikty w niej etc.) ( przesłuchanie powoda k. 241-245, 303-304, przesłuchanie pozwanego k. 238v-240, publikacje prasowe k. 247-289).

Ustalenia stanu faktycznego zostały poczynione przez Sąd na podstawie dokumentów, zgromadzonych w aktach sprawy, których prawdziwość i autentyczność nie budziła wątpliwości i nie była kwestionowana przez żadną ze stron. Sąd oparł się ponadto na dokumentach złożonych w kserokopiach, gdyż nie kwestionowała ich żadna ze stron niniejszego postępowania, a zatem zbędne było żądanie dołączenia ich w formie oryginału.

Ustalając stan faktyczny w niniejszej sprawie, Sąd oparł się także na zeznaniach złożonych przez powoda A. H.. Co prawda, przesłuchanie stron jest dowodem wyłącznie posiłkowym, tym niemniej w niektórych wypadkach może się on okazać dowodem wręcz kluczowym dla odtworzenia istotnych z punktu widzenia rozstrzygnięcia okoliczności. Wskazać jednak należy, że powód w sposób wiarygodny i niebudzący wątpliwości wyjaśnił przebieg swojej ścieżki zawodowej. Opisał on w sposób szczegółowy prowadzoną przez siebie działalność gospodarczą, a także swój udział w życiu politycznym jako członek należący do partii (...).

Sąd oparł się również na zeznaniach złożonych przez pozwanego J. Ś., który wyjaśnił w sposób szczegółowy, w jaki sposób przygotowywał sporny materiał, z jakich źródeł czerpał wiedzę i jak weryfikował posiadane przez siebie informacje ( przesłuchanie powoda k. 241-245, 303-304, przesłuchanie pozwanego k. 238v-240).

Sąd zważył , co następuje:

Powództwo podlegało oddaleniu w całości.

W niniejszej sprawie, jako materialnoprawną podstawę żądania należy wskazać art. 24 Kodeksu cywilnego (k.c.) Zgodnie z tym przepisem ten, czyje dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne. W razie dokonanego naruszenia może on także żądać, ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności ażeby złożyła oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie. Na zasadach przewidzianych w kodeksie może on również żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny.

Zasadność roszczenia o ochronę dóbr osobistych uzależniona jest od wystąpienia trzech przesłanek: istnienia dobra osobistego podlegającego ochronie, zagrożenia lub naruszenia tego dobra, a wreszcie bezprawności działania naruszającego. Do wykazania pierwszych dwóch przesłanek zobowiązany jest powód. Natomiast co do bezprawności naruszenia, art. 24 k.c. formułuje wzruszalne domniemanie, wskazujące, że każde naruszenie dóbr osobistych jest bezprawne. Z uwagi na powyższe, to na pozwanym spoczywa obowiązek wykazania, że jego zachowanie nie było bezprawne.

Na podstawie art. 23 k.c. dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska, pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach.

Powód twierdził, że pozwany naruszył jego następujące dobra osobiste: godność, cześć i dobre imię.

Wskazana w art. 23 k.c. cześć tradycyjnie ujmowana jest w prawie cywilnym jako pojęcie szersze, obejmujące w istocie dwa dobra osobiste – tzw. cześć wewnętrzną (godność osobistą) oraz tzw. cześć zewnętrzną (dobre imię). Rozróżnienie to przyjmowane jest zarówno w doktrynie (zob. przykładowo: A. Szpunar, Ochrona dóbr osobistych, 1979, s. 127; S. Grzybowski, Ochrona, s. 87), jak i w orzecznictwie [zob. m.in. uchw. SN (7) z 28.5.1971 r., III PZP 33/70, OSNC 1971, Nr 11, poz. 188; wyr. SN: z 29.10.1971 r., II CR 455/71, OSNC 1972, Nr 4, poz. 77; z 18.11.2005 r., IV CK 213/05, Legalis; wyr. SN z 8.12.2016 r., I CSK 772/15, Legalis; z 13.12.2018 r., I CSK 690/17, Legalis; z 11.12.2018 r., IV CNP 31/17, OSNC 2019, Nr 9, poz. 95]. Cześć wewnętrzna (godność osobista) to wyobrażenie jednostki o własnej wartości i oczekiwanie jej poszanowania (szacunku) ze strony innych. Jej naruszenie następuje poprzez znieważenie pokrzywdzonego, a więc okazanie mu pogardy, braku szacunku, obrażenie. Cześć zewnętrzna (dobre imię) to z kolei wyobrażenie innych ludzi o wartości danej jednostki, jej obraz w oczach innych ludzi, dobra sława, reputacja. Naruszenie dobrego imienia następuje poprzez zniesławienie, a więc pomówienie jednostki o takie cechy lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii innych lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności (zob. K. Osajda (red. serii), W. Borysiak (red. tomu), Kodeks cywilny. Komentarz. Wyd. 30, Warszawa 2022).

Pod pojęciem dobrego imienia rozumie się więc oczekiwanie szacunku ze strony innych osób. Ponadto, należy wskazać, za wyrokiem Sądu Najwyższego z dnia 9 października 2002 roku (sygn. akt IV CKN 1402/00), którego rozważania Sąd orzekający w niniejszej sprawie w całości podziela, że cześć, dobre imię i dobra sława człowieka są pojęciami obejmującymi wszystkie dziedziny życia osobistego, zawodowego i społecznego. Naruszenie czci może więc nastąpić zarówno przez pomówienie o ujemne postępowanie w życiu osobistym i rodzinnym, jak i przez zarzucenie niewłaściwego postępowania w życiu zawodowym naruszające dobre imię danej osoby i mogące narazić ją na utratę zaufania potrzebnego do wykonywania zawodu lub innej działalności.

W pierwszej kolejności wskazać należy, że wypowiedzi pozwanego mogły potencjalnie sprawić, że powód – w sposób subiektywny – poczuł się dotknięty. Nie jest rolą Sądu kwestionowanie subiektywnych odczuć powoda. To powód bowiem wie najlepiej, w jaki sposób odebrał on sporne nagranie. Zadaniem Sądu jest jednak obiektywna ocena publikacji. Nagranie w serwisie (...) (i nawiązujący do niego wpis na(...)) w krytycznym świetle stawia spółkę (...) S.A. Wskazano w tym nagraniu m. in.: „że o (...) ostatnio jest głośno z powodu tzw. „(...)”. J. Ś. kontynuował, że (...) buduje na nielegalnie sprzedanej nieruchomości osiedle luksusowych domów – właściwie w (...). Pozwany sprecyzował w filmie, że nieruchomość została sprzedana bez wymaganej zgody konserwatora zabytków.” Dalej połączono (...)z osobami mającymi związek z (...) – m. in. właśnie z powodem. Wskazano: „za PR i komunikację (...) odpowiadał praktycznie od początku A. H., szef (...) struktur (...), obecnie europoseł. H. nie tylko odpowiadał na PR, ale również był sekretarzem (...) Związku Firm (...), a więc podmiotu, który odpowiada za lobbing na rzecz deweloperów w kraju.”

W odczuciu powoda cały wydźwięk materiału mógł więc potencjalnie sugerować, że powód, mający związek z (...), mógł w jakiś – nieopisany jednak bliżej w artykule sposób – wpłynąć na nielegalną sprzedaż nieruchomości na rzecz spółki; że materiał mógł też potencjalnie wywołać wątpliwości co do moralnych przymiotów powoda (bo artykuł sugeruje, że powód jest powiązany z podmiotem, budującym na nielegalnie sprzedanym gruncie). Podkreślić jednak trzeba, że są to wyłącznie potencjalne interpretacje artykułu dokonane przez powoda – osobę zainteresowaną, która pojawia się w materiale. Tymczasem obiektywnie rzecz biorąc, w ocenie Sądu materiał w żadnym miejscu nie zarzuca powodowi nielegalnych działań, zwłaszcza w kontekście tzw. (...). W ocenie Sądu, nawet jeżeli powód odebrał ten materiał osobiście (co jest zrozumiałe), to przeciętny czytelnik nie powinien wyciągnąć z niego wniosków, że to powodowi konkretnie zarzucane są jakieś nielegalne czy nieetyczne działania. Celem nagrania jest bowiem poddanie krytyce działalności deweloperów (a w szczególności dewelopera (...), który jest „bohaterem” materiału nagranego przez pozwanego). Pozwany analizuje raczej przyczyny opisanej sytuacji – stara się wyjaśnić, dlaczego „(...) buduje na nielegalnie sprzedanej nieruchomości”, dlaczego „(...) został zwolniony z pewnych opłat dotyczących wynajmu chodnika i drogi”, czy dlaczego „R. T. jak zwykle rozkłada ręce”. Nawiązanie do (...) i związanych z nią osób pojawia się wtedy, gdy dalej pozwany wskazuje: „kolejne rządy III RP są bardzo prodeweloperskie i również bardzo prodeweloperskim rządem był rząd (...) i rząd D. T.. Ten rząd wygasił właściwie w Polsce budownictwo społeczne, a środki, które były wcześniej przeznaczane na wsparcie (...), zostały przeznaczone na dopłaty do kredytów”. W konsekwencji, w swoim materiale pozwany dokonywał w istocie oceny polityki prowadzonej przez rząd – a związanej z budownictwem mieszkaniowym. Podsumować więc należy, że materiał nie informuje o związku pomiędzy powodem a nielegalną sprzedażą nieruchomości na rzecz (...)ani takiego związku nie sugeruje, i nie zostały w nim zawarte stwierdzenia zarzucające powodowi nielegalne czy nieetyczne działania. Co więcej, powód pojawia się z materiale jako jedna z wielu osób związanych z (...). Uwagi w materiale jest skupiona natomiast na deweloperze (...) S.A. i deweloperach jako takich oraz ich działalności, którą generalnie krytykuje pozwany. Pozwany przedstawia swoją ocenę: że deweloperzy mają, jego zdaniem, nadmierny wpływ na sytuację w Polsce – dlatego, że są bardzo blisko władz poprzez osoby ze świata polityki (konkretnie(...)).

Wobec powyższego Sąd ocenił, że wypowiedzi pozwanego nie naruszały dóbr osobistych powoda.

Wypowiedzi te nie miały również charakteru bezprawnego - jako przedstawione w interesie publicznym.

Z brzmienia art. 24 § 1 zd. 1 k.c. wyprowadza się prawne domniemanie bezprawności każdego zachowania naruszającego dobra osobiste, czy zagrażającego naruszeniem. Tak bowiem rozumiane jest zazwyczaj końcowe zastrzeżenie zawarte w tym przepisie: „chyba że działanie to nie jest bezprawne”. Jest to domniemanie wzruszalne, sprawca może skutecznie wykazać jedną z okoliczności wyłączających bezprawność dokonanego naruszenia. W katalogu okoliczności wyłączających bezprawność naruszenia dóbr osobistych najczęściej wymienia się: zgodę uprawnionego, działanie na własne ryzyko, działanie w ramach porządku prawnego. Ponadto wskazywane są również: „obrona uzasadnionego interesu społecznego lub prywatnego” oraz „wykonywanie prawa podmiotowego”. (zob. K. Osajda (red. serii), W. Borysiak (red. tomu), Kodeks cywilny. Komentarz. Wyd. 32, Warszawa 2024). Pozwany wskazywał, że jego wypowiedzi były formułowane w obronie uzasadnionego interesu publicznego.

Jak ustalono, pozwany jest aktywistą społecznym, biorącym aktywny i intensywny udział w debacie publicznej. Jego działalność koncentruje się wokół tematów o istotnym znaczeniu społecznym – takich jak przejrzystość działań władz publicznych, walka z nadużyciami w sferze samorządowej, czy krytyka mechanizmów tzw. „(...)”. W swoich wypowiedziach publicznych podejmuje kwestie, które stanowią część żywej i dynamicznej debaty demokratycznej. Z uwagi na ten charakter działalności, pozwany stał się osobą powszechnie znaną i rozpoznawalną. Choć nie wykonuje zawodu dziennikarza w sensie formalnym, to zgodnie z utrwalonym orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, osoby działające jako „publiczni strażnicy” – w tym aktywiści społeczni, blogerzy czy obywatele zaangażowani w sprawy publiczne – korzystają z ochrony przewidzianej dla wolności prasy w rozumieniu art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.

W wyroku w sprawie M. B. p. Węgrom (wyrok z 8 listopada 2016 r., skarga nr 18030/11), Trybunał wyraźnie zaznaczył, że pojęcie „prasy” nie ogranicza się wyłącznie do zawodowych dziennikarzy, lecz obejmuje także inne podmioty, które wnoszą istotny wkład w debatę publiczną. Podobnie w sprawie S. p. Turcji (nr 1) (wyrok z 8 lipca 1999 r., skarga nr 26682/95), Trybunał podkreślił, że wolność słowa pełni funkcję kontroli społecznej nad władzą, niezależnie od tego, kto ją realizuje. To jednak oznacza, że pozwany – choć korzysta z szerokiej ochrony wolności słowa – musi również respektować standardy odpowiedzialności przypisane prasie. Takie osoby, ze względu na swoją widoczność w przestrzeni publicznej, są zobowiązane do działania z należytą starannością, poszanowaniem rzetelności przekazu oraz unikania manipulacji faktami.

Interes publiczny z kolei może wyrażać się przede wszystkim w urzeczywistnianiu zasad jawności w życiu publicznym i prawie obywateli do informacji o stosunkach prawnych, majątkowych, finansowych i społecznych – w mieście, w którym żyją (zob. wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 30 maja 2016 roku, sygn. akt I ACa 735/16). W wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z dnia 4 listopada 2014 roku (30162/10, B. v. Polska, LEX nr 1532397) podkreślono, że wolność wypowiedzi, chroniona w art. 10 ust. 1 Konwencji (o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności), stanowi jeden z podstawowych fundamentów społeczeństwa demokratycznego i jeden z podstawowych warunków jego postępu i samorealizacji jednostki. Z zastrzeżeniem ustępu drugiego [art. 10 Konwencji] wolność wypowiedzi znajduje zastosowanie nie tylko do „informacji” i „poglądów”, które są dobrze przyjmowane lub postrzegane jako nieszkodliwe lub obojętne, lecz także do tych wypowiedzi, które są obraźliwe, szokują lub przeszkadzają. Takie są wymogi pluralizmu, tolerancji i otwartości, bez których nie ma „społeczeństwa demokratycznego”. Na podstawie art. 10 ust. 2 Konwencji istnieje niewiele miejsca na wprowadzanie ograniczeń wypowiedzi politycznych lub debaty dotyczącej kwestii zainteresowania publicznego.

W ocenie Sądu, w takim właśnie celu – celu obrony uzasadnionego interesu publicznego – pozwany J. Ś. formułował swoje wypowiedzi dotyczące kontrowersji wokół inwestycji przeprowadzanej przez dewelopera (...) i na jej przykładzie – wokół działalności deweloperów w ogóle oraz polityki Państwa w stosunku do nich. Wypowiedzi te dotyczyły sprawy budzącej poważne wątpliwości społeczne, związanej z gospodarowaniem majątkiem publicznym, ładem przestrzennym, możliwymi nieprawidłowościami administracyjnymi oraz ingerencją w dobra wspólne, takie jak zieleń miejska i dziedzictwo historyczne.

Po pierwsze, zdaniem Sądu, wypowiedzi pozwanego były formułowane w dobrej wierze – co oznacza, że działał on z przekonaniem o prawdziwości podawanych informacji oraz z zamiarem realizacji interesu społecznego. W innym przypadku, gdyby pozwanym kierowała naganna motywacja – przesłanka bezprawności nie byłaby wyłączona. Podkreślić przy tym należy, że ogólny przekaz materiałów opublikowanych przez pozwanego był oparty na rzeczywistym stanie rzeczy, wcześniej już sygnalizowanym w przestrzeni publicznej – m.in. przez organizacje społeczne, media oraz mieszkańców W., a po części także na osobistym doświadczeniu. Z tego punktu widzenia niewielkie przeinaczenia (np. dotyczące tego, czy powód był sekretarzem Związku deweloperów, czy tylko protokołował jego posiedzenie jako sekretarz) – nie mają dla odbiorcy większego znaczenia: istotny jest przekaz płynący z materiału pozwanego: zwrócenie uwagi odbiorców – i opinii publicznej – na systemowy problem dotyczący działalności deweloperskiej, polegający na wysoce intensywnej zabudowie przestrzeni miejskiej, nierzadko kosztem estetyki miasta, zieleni i wspólnej przestrzeni, która umożliwia czy choćby tylko ułatwia tworzenie więzi społecznych. Pozwany określił to w toku postępowania mianem prywatyzacji zysków [deweloperów] kosztem wspólnoty. Ten problem niewątpliwie budzi zainteresowanie opinii publicznej i jest przedmiotem żywej debaty publicznej. W przedmiotowym materiale pozwany bierze udział w tej debacie, stawiając pytanie o przyczyny tego problemu – i odnajduje je w związkach deweloperów z politykami, pokazując na przykładzie wskazanego dewelopera jego związki na przestrzeni lat z osobami związanymi w różnych okresach z partią polityczną rządzącą w Państwie czy w W.. Wskazując tzw. (...) jako przykład patologii - prowokuje odbiorców – i opinię publiczną do przemyśleń na temat tego, czy sytuacja ta jest prawidłowa, a jeśli nie – to z czego wynika i w konsekwencji jak można jej zaradzić. Pozwany nie posługiwał się fikcją ani pomówieniami, lecz komentował i oceniał sytuację, która – niezależnie od jej ostatecznej oceny prawnej – bezsprzecznie wzbudza szerokie zainteresowanie opinii publicznej. Materiał poruszał niezwykle ważny społecznie problem, dotyczący nie tylko konkretnej inwestycji, ale przede wszystkim standardów działania organów administracji publicznej, transparentności decyzji lokalnych władz oraz relacji między sektorem publicznym a prywatnymi interesami (w szczególności interesami deweloperów). Tego rodzaju tematyka – zgodnie z utrwalonym orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka – korzysta ze szczególnie silnej ochrony wolności wypowiedzi, ponieważ stanowi istotny element debaty demokratycznej. Z tego względu nawet obecność pewnych nieścisłości lub uproszczeń – o ile nie wynikały z celowego wprowadzania w błąd – nie może automatycznie prowadzić do uznania wypowiedzi za bezprawne.

Jest to głos tak istotny w debacie publicznej, że okoliczność, iż znalazły się tam pewne nieścisłości niezweryfikowane w należyty sposób przez pozwanego, nie może powodować obowiązku opublikowania przeprosin, a już na pewno nie zasądzenia zapłaty środków finansowych na cel społeczny. W przeciwnym wypadku doszłoby do tzw. efektu mrożącego – osoby podejmujące w dobrej wierze tematy ważne społecznie mogłyby zrezygnować z udziału w debacie publicznej z obawy przed konsekwencjami prawnymi. Takie ograniczenie wolności słowa stałoby w sprzeczności z art. 54 Konstytucji RP oraz art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Jak bowiem podkreślił ETPC w sprawie B. T. i S. p. Norwegii (wyrok z 20 maja 1999 r., skarga nr 21980/93), nawet jeśli publikacja zawiera pewne nieścisłości, to nie może ona być uznana za bezprawną, o ile została przygotowana w dobrej wierze oraz na podstawie dostępnych, wiarygodnych źródeł, a jej celem było uczestnictwo w debacie publicznej na temat interesu ogólnego. Trybunał przypomniał, że wolność prasy pełni kluczową rolę jako tzw. „public watchdog”, co uzasadnia rozszerzoną ochronę wypowiedzi dotyczących kwestii publicznych.

Z powyższych względów, zdaniem Sądu, nawet gdyby żądania powoda były uprawnione (a nie są), to – mając na uwadze kontekst i wydźwięk całej publikacji, która powstała w uzasadnionym interesie społecznym – stanowiłyby nadużycie prawa. Nakazanie przez Sąd opublikowania przeprosin mogłoby bowiem poddać w wątpliwość prawdziwość całego materiału, opinia publiczna nie wnikałaby bowiem, w jakim zakresie informacje zawarte w materiale są prawdziwe, a w jakim nie. A podkreślić należy, że jedynie w szczątkowym zakresie materiał zawierał nieścisłości.

Na marginesie wskazać jednak należy, że pozwany – mimo wszystko – powinien dochować większej staranności przygotowując sporny materiał. Jak zostało ustalone w niniejszej sprawie, firma powoda A. H. agencja (...) – prowadziła obsługę w zakresie PR spółki (...) S.A. Powód odpowiadał za akcje marketingowe, które były realizowane na rzecz wskazanej spółki. Działalność tę powód prowadził do 2006 roku. Jednakże, w tym samym czasie, powód nie należał już do partii (...), a przed powrotem do polityki postanowił zakończyć prowadzoną przez siebie działalność. Powód A. H. nie był również nigdy sekretarzem (...) Związku Firm (...) – a jedynie protokołował jako sekretarz zebranie założycielskie. W zakresie powyższym, w artykule pojawiły się nieścisłości i nieprawdziwe informacje. Pozwany nie dokonał należytej weryfikacji tych informacji. Jak sam wskazał, nie czuł on w ogóle potrzeby kontaktować się z powodem. W ocenie Sądu, taka postawa pozwanego jest niedopuszczalna. Zaniechanie weryfikacji u osoby opisywanej co do zasady może zostać uznane za naruszenie obowiązku staranności publicystycznej, nawet jeśli autor wypowiedzi nie działał w złej wierze. Co prawda w niniejszym przypadku, konstruując materiał, pozwany bazował na dostępnych materiałach prasowych powołanych w niniejszym uzasadnieniu, jak również na swoich własnych obserwacjach (gdyż odbywał staż w firmie powoda), jednak nie było przecież żadnych przeciwskazań, by zwrócić się do powoda o potwierdzenie informacji – zwłaszcza, że materiał był wcześniej nagrywany. Jest bowiem rzeczą oczywistą, że w innych materiałach prasowych – nawet nieintencjonalnie – mogły pojawić się nieprawdziwe, czy nieścisłe informacje, a cytat nie zwalnia z odpowiedzialności. Dlatego też, mimo że działalność pozwanego wpisuje się w istotny nurt debaty publicznej, a jego krytyka dotyczyła kwestii potencjalnie ważnych z punktu widzenia interesu społecznego, to nie zwalniało go to z obowiązku zachowania należytej staranności i zapewnienia, że wypowiedź nie opiera się na informacjach nieprawdziwych lub niesprawdzonych. Oddalenie powództwa było uzasadnione tym, że ostatecznie w materiale znalazły się jedynie niewielkie, nieistotne dla odbiorcy przeinaczenia czy nieścisłości. Niewątpliwie jednak pewna nonszalancja pozwanego w podejściu do zbierania materiałów jest naganna i w innym przypadku, gdyby nieścisłości okazały się poważne, a wydźwięk materiału z punktu widzenia interesu publicznego nie był aż tak istotny - mogła prowadzić do innego rozstrzygnięcia procesu.

Mając to wszystko na uwadze, Sąd żądania opublikowania oświadczeń o treści wskazanej w pozwie, jak również żądanie usunięcia spornych materiałów z internetu - podlegały oddaleniu ( pkt I. wyroku).

Zgodnie z art. 448 k.c. w razie naruszenia dobra osobistego sąd może przyznać temu, czyje dobro osobiste zostało naruszone, odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę lub na jego żądanie zasądzić odpowiednią sumę pieniężną na wskazany przez niego cel społeczny, niezależnie od innych środków potrzebnych do usunięcia skutków naruszenia.

W konsekwencji, z uwagi na brak bezprawności naruszenia dóbr osobistych powoda, żądanie zasądzenia odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany przez powoda cel społeczny podlegało również oddaleniu ( pkt I. wyroku).

W pkt II. wyroku, na podstawie art. 100 k.p.c. w związku z art. 102 k.p.c., Sąd postanowił o wzajemnym zniesieniu kosztów pomiędzy stronami. Co prawda, co do zasady powództwo zostało oddalone - należało mieć jednak na uwadze to, że pomimo oparcia materiałów pozwanego w przeważającej mierze na rzeczywistym stanie rzeczy, w publikacjach tych znalazły się nieścisłości w odniesieniu do powoda, i było to wyłącznie konsekwencją tego, że pozwany, przygotowując sporny materiał, nie dokonał należytej weryfikacji wszystkich publikowanych przez siebie informacji. Pozwany wprost przyznał, że nie widział takiej potrzeby – a w sposób oczywisty powinien był taką potrzebę dostrzec. Największym zarzutem, jaki należy postawić pozwanemu jest, to, że przed nagraniem materiału nie skontaktował się z powodem – celem potwierdzenia posiadanych informacji. W konsekwencji, Sąd postanowił o wzajemnym zniesieniu kosztów pomiędzy stronami.

Z uwagi na powyższe, Sąd orzekł jak w sentencji wyroku.

SSO Joanna Bitner

Dodano:  ,  Opublikował(a):  Wioleta Żochowska
Podmiot udostępniający informację: Sąd Okręgowy w Warszawie
Osoba, która wytworzyła informację:  Joanna Bitner
Data wytworzenia informacji: