XXVIII C 11136/23 - zarządzenie, wyrok, uzasadnienie Sąd Okręgowy w Warszawie z 2025-01-27
Sygn. akt XXVIII C 11136/23
WYROK
W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
Dnia 27 stycznia 2025 r.
Sąd Okręgowy w Warszawie – Wydział XXVIII Cywilny
w następującym składzie:
Przewodniczący: SSO Marcin Czachura
Protokolant: Wiktoria Skibińska
po rozpoznaniu w dniu 27 stycznia 2025 r. w Warszawie
na rozprawie
sprawy z powództwa: K. L. (nr PESEL: (...))
przeciwko: Bankowi (...) S.A. z siedzibą w W. (nr KRS: (...))
o zapłatę
1. zasądza od pozwanego Banku (...) S.A. z siedzibą w W. na rzecz powódki K. L. kwotę 230.880,94 (dwieście trzydzieści tysięcy osiemset osiemdziesiąt 94/100) złotych, wraz z liczonymi od tej kwoty odsetkami ustawowymi za opóźnienie za okres od dnia 3 sierpnia 2024 r. do dnia zapłaty,
2. oddala powództwo w pozostałej części,
3. zasądza od pozwanego Banku (...) S.A. z siedzibą w W. na rzecz powódki K. L. kwotę 11.817 (jedenaście tysięcy osiemset siedemnaście) złotych tytułem zwrotu kosztów procesu, wraz z liczonymi od tej kwoty odsetkami ustawowymi za opóźnienie za czas od dnia uprawomocnienia się rozstrzygnięcia, którym tę kwotę zasądzono, do dnia zapłaty.
Sygn. akt XXVIII C 11136/23
UZASADNIENIE
Pozwem z dnia 5 lipca 2023 r. (data nadania – k. 29), powódka K. L. zażądała:
1) zasądzenia od pozwanego Banku (...) S.A. z siedzibą w W. na rzecz powódki kwoty 230.880,94 zł, wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia wniesienia pozwu do dnia zapłaty,
2) zasądzenia od pozwanego na rzecz powódki kosztów procesu, w tym kosztów zastępstwa procesowego, według norm przepisanych oraz opłaty skarbowej od pełnomocnictwa w wysokości 17 zł.
W odpowiedzi na pozew (k. 40-86rew.) pozwany wniósł o oddalenie powództwa w całości i o zasądzenie od powódki na rzecz pozwanego zwrotu kosztów procesu, w tym zwrotu kosztów zastępstwa procesowego według norm przepisanych wraz z odsetkami ustawowymi liczonymi od dnia uprawomocnienia się orzeczenia, którym je zasądzono do dnia zapłaty i kosztów opłaty skarbowej od pełnomocnictwa.
Przytoczone stanowiska stron nie uległy już zmianie (k. 177, 178).
Sąd ustalił następujący stan faktyczny:
W dniu 16 października 2002 r., powódka K. L., występująca jako kredytobiorca, zawarła z pozwanym Bankiem (...) S.A. (ówcześnie działającym pod nazwą (...) Bank (...) S.A.) z siedzibą w W. Umowę o (...) numer (...), sporządzoną według wzorca umownego wytworzonego przez bank. W umowie tej, strony umowy oświadczyły w szczególności, że:
- przyznana kwota kredytu to 48.259,73 CHF,
- okres kredytowania to 20 lat,
- cel kredytu to zakup na rynku wtórnym lokalu mieszkalnego przy ul. (...) w W. (odpis zasadniczej części umowy – k. 93-93rew.).
Zgodnie natomiast z treścią „Regulaminu kredytu mieszkaniowego (...)”, stanowiącego załącznik do umowy, w szczególności:
- kredyt wypłacany jest w złotych (§ 3 ust. 2 Regulaminu),
- w przypadku kredytu w walucie obcej:
l) wnioskodawca wnioskuje o kredyt w walucie, stanowiący równowartość określonej kwoty wyrażonej w złotych,
2) kwota kredytu obliczana jest w walucie obcej według kursu kupna dewiz na podstawie obowiązującej w Banku w dniu podpisania umowy kredytu Tabeli Kursów Walut Obcych,
3) w przypadku kredytu wypłacanego jednorazowo wypłata następuje w równowartości kwoty kredytu według kursu kupna dewiz na podstawie obowiązującej w Banku w dniu wypłaty Tabeli Kursów Walut Obcych,
4) w przypadku kredytu wypłacanego w transzach:
a) wypłata transz następuje w kwotach zgodnych z dyspozycją kredytobiorcy, wyrażonych w złotych, po zaakceptowaniu przez Bank, a zadłużenie obliczane jest według kursu kupna dewiz na podstawie obowiązującej w Banku w dniu wypłaty transz Tabeli Kursów Walut Obcych, z zastrzeżeniem lit. b),
b) ostatnia transza kredytu wypłacana jest po otrzymaniu dyspozycji kredytobiorcy, w równowartości kwoty pozostałego kredytu do wypłaty, wyrażonej w walucie obcej, przeliczonej na złote według kursu kupna dewiz na podstawie obowiązującej w Banku w dniu wypłaty Tabeli Kursów Walut Obcych,
5) w przypadku rozbieżności między kosztami przedsięwzięcia, a faktycznie wypłaconą kwotą kredytu :
a) jeśli kwota wypłacona jest niższa od kosztów przedsięwzięcia — różnica powinna być pokryta ze środków kredytobiorcy; kredytobiorca może również złożyć wniosek o przyznanie dodatkowej kwoty kredytu na pokrycie różnicy,
b) jeśli kwota wpłacona jest wyższa od kosztów przedsięwzięcia różnica powinna być przeznaczona na wcześniejszą spłatę kredytu, w tym przypadku nie pobiera się prowizji od wcześniejszej spłaty (§ 3 ust. 3 Regulaminu),
- w przypadku spłaty kredytu udzielonego w walucie obcej, spłata następuje według kursu sprzedaży dewiz na podstawie obowiązującej w Banku Tabeli Kursów Walut Obcych w dniu spłaty raty kredytu (§ 8 ust. 4 Regulaminu; odpis Regulaminu – k. 98-101rew.).
Kredytowana nieruchomość była powódce potrzebna do zamieszkania. Powódka zamieszkała w nieruchomości i zamieszkuje tam do chwili obecnej (zeznania powódki).
Powódka jest z wykształcenia magistrem zarządzania i marketingu. W dacie zawarcia spornej umowy nie prowadziła działalności gospodarczej. W 2008 r. prowadziła działalność gospodarczą w zakresie doradztwa dla innego przedsiębiorcy. Działalność została zarejestrowana pod adresem kredytowanej nieruchomości, lecz faktycznie nie była tam wykonywana. Koszty kredytu ani koszty utrzymania kredytowanej nieruchomości nie były przez powódkę rozliczane jako koszty działalności gospodarczej (zeznania powódki).
W celu uzyskania kredytu, powódka skorzystała z usług pośrednika kredytowego. Odbyło się jedno spotkanie z pośrednikiem oraz jedno spotkanie w lokalu banku, podczas którego nastąpiło podpisanie umowy (zeznania powódki).
Pośrednik zaproponował powódce kredyt powiązany z frankiem szwajcarskim, argumentując, że przy kredycie tego rodzaju rata będzie najniższa. Nie tłumaczono powódce roli ani mechanizmu funkcjonowania franka szwajcarskiego w umowie. Pośrednik określił franka szwajcarskiego jako stabilną walutę, natomiast przedstawiciel banku nie wypowiadał się na ten temat. Pośrednik podał, że zmiana kursu franka szwajcarskiego może wystąpić na poziomie kilku procent oraz że nie przewiduje większych wahań. Nie przedstawiono powódce historycznych zmian kursu franka szwajcarskiego ani symulacji wzrostu raty lub salda kredytu w złotych przy konkretnym wzroście kursu franka szwajcarskiego. Nie omawiano z powódką kwestii, kto i według jakich kryteriów będzie określać kursy walutowe na potrzeby umowy, ani kwestii lub skutków stosowania w umowie: dwóch rodzajów kursu walutowego: kursu kupna i kursu sprzedaży ani mechanizmu spreadu walutowego. Nie powiedziano powódce, że umowa jest ryzykowna (zeznania powódki).
Postanowienia umowy zaproponowane przez bank nie były przedmiotem indywidualnych uzgodnień. Powódka nie próbowała negocjować ani nie pytała o możliwość negocjacji (zeznania powódki).
W wykonaniu umowy, w okresie do dnia 16 stycznia 2023 r., powódka zapłaciła bankowi sumę 171.942,23 zł tytułem kapitału, sumę 58.487,11 zł tytułem odsetek i sumę 451,60 zł tytułem prowizji za podwyższone ryzyko. W dniu 16 stycznia 2023 r., należności określone umową zostały spłacone w całości (odpis zaświadczenia banku – k. 23-27).
W dniu 2 sierpnia 2024 r. wpłynęło do tut. Sądu oświadczenie powódki, która po pouczeniu jej o możliwych skutkach nieważności umowy oświadczyła, że chce unieważnienia umowy pomimo konsekwencji, uznaje stwierdzenie nieważności umowy za korzystne dla siebie i rezygnuje z możliwości potwierdzenia niedozwolonych postanowień (okoliczność bezsporna, zgodnie z oświadczeniami zawartymi w protokole rozprawy – k. 177).
Sąd poczynił następującą ocenę materiału dowodowego:
Spór w niniejszej sprawie – w zakresie istotnym dla rozstrzygnięcia – sprowadza się przede wszystkim do kwestii prawnych, a kluczowe znaczenie dla jego rozstrzygnięcia ma treść postanowień umownych, zaś ta jest bezsporna.
Co się tyczy statusu konsumenta po stronie powodowej podkreślić najpierw należy, że to nie powód musi wykazywać ów status (identyfikacja statusu konsumenta należy do sfery oceny prawnej, zastrzeżonej dla Sądu), lecz to pozwany powinien powołać i wykazać okoliczności faktyczne, mogące stanowić podstawę oceny, że sporna umowa pozostawała w bezpośrednim związku z działalnością gospodarczą lub zawodową powoda.
Tak określonemu ciężarowi pozwany nie sprostał. W szczególności, brak dostatecznych podstaw dowodowych do podważenia wiarygodności zeznań powódki co do zamierzonego przeznaczenia i faktycznego sposobu korzystania z kredytowanej nieruchomości oraz zakresu związku nieruchomości z epizodyczną działalnością gospodarczą powódki.
W związku z zarzutem strony pozwanej, sugerującej indywidualne uzgodnienie spornych postanowień umowy, wskazać należy, że po pierwsze, już analiza dokumentu umowy z Regulaminem nie pozostawia wątpliwości, że chodziło o standaryzowaną, szablonową umowę, złożoną z postanowień wzorca umownego sformułowanego przez bank, a po drugie, z żadnego dowodu nie wynika – a zeznania powoda przeczą – by postanowienia umowy, przesądzające o wyniku sprawy, były przedmiotem indywidualnych uzgodnień stron umowy.
Nie ma przekonującej podstawy dowodowej do kwestionowania kluczowej części zeznań powódki w zakresie przebiegu kontaktów z pośrednikiem (bankiem) przy zawarciu umowy (z tym zastrzeżeniem, że niepamięć części szczegółów jest naturalna ze względu na upływ czasu, przy czym jeśli powódka nie pamięta zaistnienia jakiejś okoliczności, na przykład pouczenia, to w braku potwierdzenia w jakimkolwiek innym dowodzie uznać należy, że okoliczność nie zaistniała).
Ciężar wykazania indywidualnego uzgodnienia postanowień umowy czy też udzielenia powódce pouczeń o ryzykach wiążących się w umową spoczywał na pozwanym. Pozwany natomiast ciężarowi temu nie sprostał w dostatecznym stopniu, w szczególności nie zaoferował żadnego dowodu, który mógłby ujawniać przebieg kontaktów czy ustaleń stron w zakresie wykraczającym ponad to co wynika z treści dokumentów i zeznań powoda.
Z gruntu nieprzydatne były, zawnioskowany przez pozwanego (k. 42rew.-43, zresztą powielane w podobnych sprawach) dowody z zeznań świadka K. G. i z protokołów rozpraw z innych postępowań, obejmujących przesłuchanie świadków K. M. i J. C.. Nic mianowicie nie wskazuje (a zgromadzone dowody, zwłaszcza umowa wprost przeczą), by którykolwiek wskazany pracownik pozwanego był osobiście obecny przy czynnościach z udziałem powódki, poprzedzających zawarcie spornej umowy. Znaczenie dla sprawy mogą natomiast mieć tylko rzeczywiste, konkretne okoliczności przebiegu kontaktów stron, a nie ogólnikowa, abstrakcyjna relacja o praktykach lub procedurach, stosowanych rzekomo przez pozwanego. Relacja osoby, która nie była obecna w trakcie spotkań z powódką, co do zasady nie mogłaby podważyć zeznań powódki w kwestii przebiegu owych spotkań oraz informacji udzielonych ówcześnie powódce.
Ponadto, tezy wniosku o dopuszczenie dowodu z zeznań świadka i protokołów przesłuchania poruszały się nie w sferze rzeczywistego przebiegu zdarzeń z udziałem powoda, tylko w sferze procedur czy zasad, obowiązujących rzekomo w pozwanym banku oraz hipotetycznych możliwości powoda.
Nawet natomiast jeśli pozwany bank przyjął jakieś wewnętrzne procedury czy zasady (które notabene powinny zostać wykazane wewnętrznym dokumentem banku, ustanawiającym takie procedury lub zasady, a nie zeznaniami świadka), to samo przez się nie oznacza to, że każdy element procedur lub zasad był faktycznie w pełni prawidłowo realizowany w odniesieniu do każdego klienta banku.
Zeznania świadka – pracownika banku byłyby problematyczne z innej jeszcze przyczyny. O ile bowiem z punktu widzenia powódki zawarcie umowy kredytu na dużą sumę było znaczącym wydarzeniem życiowym, stąd miało znaczną szansę utrwalenia się w pamięci powódki, to z punktu widzenia pracownika banku była to tylko jedna z wielkiej liczby podobnych czynności, wykonywanych w toku zwykłej praktyki zawodowej. Co do zasady, poza wyjątkowymi wypadkami (takimi jak na przykład wysoce nietypowy przebieg zdarzeń, czy niekonwencjonalne zachowania kredytobiorcy – a o tym brak danych nawet w twierdzeniach pozwanego), trudno byłoby więc racjonalnie wytłumaczyć, gdyby po kilkunastu latach od zawarcia umowy pracownik banku pamiętał akurat powódkę i szczegóły zdarzeń z jej udziałem.
Tym istotniejsze było udzielanie kredytobiorcy pouczeń w drodze dokumentów, pokwitowanych podpisami kredytobiorcy.
Pozwany nie przedstawił jednak nawet szablonowego pouczenia o ryzyku, według wzoru znanego Sądowi z innych postępowań (zresztą też niedostatecznego, obejmującego albo ogólniki albo dezinformację).
Tezy zgłoszonej przez pozwanego opinii biegłego (k. 42rew.-43) nie miały znaczenia dla wyniku sprawy. W szczególności, jak zostanie dalej wyjaśnione, nie ma zupełnie znaczenia, czy kursy walut, określane przez pozwanego, wykazywały faktycznie jakąkolwiek korelację z innymi kursami, występującymi na rynku. Oczywiste jest przy tym, że powszechność stosowania jakiegoś mechanizmu na rynku sama przez się nie przesądza o zgodności owego mechanizmu z prawem. Bezcelowe jest również porównywanie warunków rzeczywistej umowy, zawartej między stronami do umowy hipotetycznej na warunkach zakładanych przez pozwanego, jak również wyliczanie wysokości zobowiązania na gruncie umowy pozbawionej niektórych postanowień, gdy – jak zostanie wyjaśnione – nie ma w okolicznościach niniejszej sprawy możliwości częściowego nawet utrzymania umowy w mocy oraz nie ma przesłanek do czynienia istotnych w sprawie ustaleń lub ocen w oparciu o porównanie umowy rzeczywistej i umowy hipotetycznej, której perspektywa zawarcia między stronami, na warunkach zakładanych przez pozwanego, jest czystą spekulacją. Bezcelowe jest analizowanie źródeł czy specyfiki finansowania lub zabezpieczania przez pozwanego akcji kredytowej, gdyż są to okoliczności leżące całkowicie po stronie banku, niewywierające wpływu na sferę praw i obowiązków powoda w zakresie, mogącym mieć wpływ na wynik sprawy. Bezcelowe jest wreszcie tłumaczenie specjalistycznych pojęć ekonomicznych, mających znaczenie dla oceny ryzyka, gdy nic nie wskazuje, że pojęcia takie zostały należycie wyjaśnione przez bank powódce przed zawarciem spornej umowy.
Zgłoszone przez strony: prywatne wyliczenia, symulacje, opinie, publikacje i stanowiska podmiotów trzecich nie mogą oczywiście zastąpić opinii biegłego i nie mają większej mocy dowodowej od gołosłownych twierdzeń stron, a ponadto w części dotyczą nie faktów (jak tego wymaga art. 227 k.p.c.), tylko ocen, zwłaszcza ocen prawnych, zastrzeżonych dla Sądu.
Wobec dyspozycji art. 227 k.p.c. oczywistym jest również, że dowód w procesie cywilnym nie może służyć – jak usiłował czynić to pozwany – prezentowaniu argumentacji (w tym wywodów i ocen prawnych) strony. Jeśli strona uznaje cudze wywody lub oceny prawne za przydatne w sprawie, to powinna je zamieścić w uzasadnieniu pisma procesowego lub zwięźle przytoczyć podczas rozprawy (naturalnie z podaniem źródła), w ramach prezentacji swego stanowiska.
Niewymienione wyżej dowody z dokumentów nie dostarczyły danych co do nowych faktów, mogących mieć wpływ na wynik sprawy.
Sąd zważył, co następuje:
Powództwo co do zasady zasługuje na uwzględnienie.
Zaznaczyć najpierw należy, że sporna umowa została zawarta zanim Rzeczpospolita Polska uzyskała członkostwo w Unii Europejskiej. Jeszcze jednak przed momentem zawarcia spornej umowy, to jest od dnia 1 lipca 2000 r., dokonana została przez ustawodawcę, ustawą z dnia 2 marca o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny (Dz. U. nr 22 z 2000 r. poz. 271), fundamentalna zmiana art. 385 1 k.c., stanowiąca wynik implementacji do polskiego porządku prawnego, w szczególności, dyrektywy Rady 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich (por. np. uzasadnienie wyroku SN z dnia 27 maja 2022 r., II CSKP 395/22).
Z woli zatem ustawodawcy, art. 385 1 k.c. w brzmieniu obowiązującym od dnia 1 lipca 2000 r. powinien być wykładany w taki sposób, aby zapewnić ochronę konsumentów na poziomie gwarantowanym dyrektywą 93/13/EWG.
W rezultacie, do umów zawartych od dnia 1 lipca 2000 r. – w tym i do umowy objętej pozwem – można i należy stosować dorobek orzeczniczy SN, oparty na dyrektywie 93/13/EWG oraz na nawiązujących do owej dyrektywy wypowiedziach judykatury wspólnotowej.
Z punktu widzenia kwestionowanej przez stronę powodową umowy, strona powodowa ma status konsumenta (art. 22 1 k.c.), przy czym decydujący dla identyfikacji owego statusu jest stan z chwili zawarcia umowy.
W szczególności w treści umowy ani nie oznaczono strony powodowej jako przedsiębiorcy, ani nie wzmiankowano o jakimkolwiek związku umowy lub przedmiotu kredytowania z jakąkolwiek działalnością gospodarczą, zawodową czy zarobkową strony powodowej.
Z poczynionych ustaleń wynika, że kredytowana nieruchomość miała służyć do zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych powódki i tak jest faktycznie wykorzystywana aż do chwili obecnej.
Już tylko z tej przyczyny, że ocena statusu powoda jako konsumenta następuje według stanu z chwili zawarcia umowy, a nic nie wskazuje by już w momencie zawarcia umowy powódka choćby miała zamiar podjęcia działalności gospodarczej, stwierdzona działalność gospodarcza powódki nie ma żadnego znaczenia dla wyniku sprawy.
Niezależnie od powyższego, jak zostało wyjaśnione w wyroku TSUE z dnia 8 czerwca 2023 r., C‑570/21, art. 2 lit. b) dyrektywy Rady 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich należy interpretować w ten sposób, że pojęcie „konsumenta” w rozumieniu tego przepisu obejmuje osobę, która zawarła umowę kredytu do użytku częściowo związanego z jej działalnością gospodarczą lub zawodową, a w części niezwiązanego z tą działalnością, wspólnie z innym kredytobiorcą, który nie działał w ramach swojej działalności gospodarczej lub zawodowej, jeżeli cel działalności gospodarczej lub zawodowej jest tak ograniczony, że nie jest on dominujący w ogólnym kontekście tej umowy.
Powołując powyższy pogląd zastrzec oczywiście należy, że nie ma przesłanek do przyjęcia oceny, że powódka zawarła sporną umowę kredytu w częściowym choćby związku z działalnością gospodarczą. Można przyjąć tylko, że nieruchomość, pozyskana na cel mieszkaniowy, została następczo i ubocznie wykorzystana do rejestracji (ale nie do faktycznego wykonywania) jednoosobowej działalności gospodarczej powódki.
Zakres związku działalności powódki z kredytowaną nieruchomością – sprowadzający się do rejestracji działalności pod adresem nieruchomości, w sytuacji gdy faktycznie działalność nie była tam wykonywana, a w dodatku miała charakter epizodyczny – jest znikomy i pomijalny względem podstawowego, nieprzerwanego, mieszkaniowego zatem ściśle konsumenckiego sposobu korzystania z nieruchomości.
Sporna umowa stron to co do zasady zbiór postanowień przejętych z wzorców stosowanych przez bank. Nic natomiast – nie tylko zgromadzone dowody, lecz także zasady doświadczenia życiowego i fakty powszechnie znane co do praktyk, stosowanych przez banki – nie wskazuje, by przedmiotem indywidualnych uzgodnień stron mogły być postanowienia umowy przesądzające o wyniku sprawy, a tym bardziej postanowienia „Regulaminu”. Odmienne sugestie pozwanego sprowadzają się realnie do gołosłownego, niepopartego adekwatnymi dowodami i nader ogólnikowego (powtarzanego w podobnej postaci w podobnych sprawach) powoływania rzekomych możliwości strony powodowej.
Także zresztą w kontekście danych, uzyskanych przez Sąd z urzędu w toku innych postępowań, odnoszących się do podobnych umów z udziałem pozwanego, stwierdzić należy, że sporne postanowienia umowy, wykreowane jednostronnie przez pozwanego w stworzonych przez niego wzorcach umownych, były powielane bez zmiany w znacznej liczbie umów zawartych przez pozwanego i praktycznie co do samej zasady były traktowane przez pozwanego jako nienegocjowalne.
Powołane dalej postanowienia spornej umowy są zatem objęte regulacją art. 385 1 § 3 k.c.
Postanowienia te (wychodząc zwłaszcza od części wstępnej umowy, wyrażającej kwotę kredytu w CHF, a następnie § 3 ust. 2-3 i § 8 ust. 4 Regulaminu) sprowadzają się przede wszystkim do tego, że wysokość zobowiązania konsumenta, mającego podlegać kształtowaniu i spłacie przez okres 20 lat, zostaje określona według kursu franka szwajcarskiego, z tym, że nie przewidziano górnego pułapu wysokości zobowiązania (górnego pułapu kursu franka szwajcarskiego, według którego zobowiązanie konsumenta może zostać wyliczone), ani jakiegokolwiek innego zabezpieczenia (w tym w formie ubezpieczenia) konsumenta przed skutkami wzrostu kursu waluty obcej.
Konsument został tu zatem obciążony nieograniczonym ryzykiem kursowym, w taki sposób, że kredyt – przeznaczony głównie na zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych – nabiera wręcz cech produktu inwestycyjno-spekulacyjnego, obarczonego znacznym ryzykiem poniesienia znacznej (potencjalnie wręcz nieograniczonej) straty.
Przy 20-letnim okresie, na jaki kredyt został udzielony, wobec oczywistej niemożliwości przewidzenia różnorodnych zmian ekonomicznych, politycznych i innych jakie mogą zajść w tak długim okresie i prowadzić do całkowitego przemodelowania nawet nie tylko kursów lecz wręcz rynkowych pozycji walut obcych (w szczególności postrzegania ich na rynku jako stabilne lub niestabilne), wpływać nawet na sam byt walut, a także na pozycję czy wręcz byt państw, które waluty emitują, obciążenie konsumenta nieograniczonym ryzykiem kursowym rodzi uprawnione skojarzenia już nie tylko z wysoce ryzykownym instrumentem inwestycyjno-spekulacyjnym, ale wręcz z grą hazardową. Tytułem przykładu wystarczy tu wskazać, jak znaczne zmiany zaszły na świecie i w Polsce przez okres kilkunastu tylko lat wstecz przed momentem zawarcia umowy oraz jaką niestabilnością charakteryzował się kurs złotego względem także franka szwajcarskiego jeszcze na początku lat 90. XX w., a zatem tylko kilkanaście lat przed momentem zawarcia umowy.
Bank natomiast – niewątpliwie zdając sobie sprawę jak drastycznym wahaniom może ulegać kurs każdej waluty obcej w okresie kilkudziesięciu lat – nie ujawnił należycie konsumentowi wpływu, jaki owe wahania mogą mieć na wysokość ich zobowiązania.
Przy tym zupełnie oczywistym jest (a w każdym razie powinno być oczywistym dla banku), że konsument, refinansujący długoterminowym kredytem swe potrzeby mieszkaniowe, zwykle zainteresowany jest stabilnością – a nie wikłaniem się w ryzyko drastycznych zmian – wysokości rat.
Jak natomiast słusznie oceniono w judykaturze, warunek dotyczący ryzyka kursowego musi zostać zrozumiany przez konsumenta zarówno w aspekcie formalnym i gramatycznym, jak i w odniesieniu do jego konkretnego zakresu, tak aby właściwie poinformowany oraz dostatecznie uważny i rozsądny przeciętny konsument mógł nie tylko dowiedzieć się o możliwości spadku wartości waluty krajowej względem waluty obcej, w której kredyt był denominowany, ale również oszacować – potencjalnie istotne – ekonomiczne konsekwencje takiego warunku dla swoich zobowiązań finansowych. Jeżeli zatem konsument nie został należycie poinformowany o ryzyku kursowym, czyli o możliwości spadku wartości waluty krajowej względem waluty obcej, tak aby mógł oszacować ekonomiczne konsekwencje takiego warunku dla swoich zobowiązań finansowych w razie wahań kursu (wszystkie podkreślenia pochodzą od SO), to oznacza to, że w rozumieniu art. 4 ust. 2 dyrektywy 93/13 (tj. dyrektywy Rady 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich – przyp. SO) warunki umowy nie zostały wyrażone prostym i zrozumiałym językiem. Umożliwia to kontrolę abuzywności takiego warunku nawet w przypadku uznania go za określający główne świadczenia stron, skoro nie został sformułowany w sposób jednoznaczny (art. 385 1 § 1 zd. 2 k.c.) (wyrok SN z dnia 3 lutego 2022 r., II CSKP 415/22).
Ponadto, w przytoczonym wyroku SN w sprawie II CSKP 415/22 wyjaśniono, że nawet zawarcie przez strony postępowania aneksu do umowy, umożliwiającego kredytobiorcy zmianę sposobu spłaty kredytu na spłatę w walucie kredytu (CHF) oraz dodanie do umowy informacji o sposobie ustalania przez bank kursów w tabeli kursów, nie sanuje niedozwolonego charakteru klauzuli ryzyka kursowego. Nadal bowiem umowa wiąże wysokość zobowiązania strony powodowej z kursem walutowym.
Nawet przecież, jeśli kredytobiorca może spłacać kredyt we franku szwajcarskim, to – zarabiając w innej walucie – w celu dokonania spłaty musi pozyskać franka szwajcarskiego po kursie rynkowym (o ile nie po kursie określonym przez bank), a właśnie zmienność (potencjalnie nieograniczona) owego kursu to właśnie istota ryzyka kursowego.
W kwestii ryzyka kursowego nie chodzi bowiem o sam mechanizm przeliczania waluty polskiej na CHF i odwrotnie, ale w ogóle o wprowadzenie powiązania wysokości udzielonego kredytu i wysokości spłat z kursem złotówki wobec CHF. Kredytobiorca musi zostać jasno poinformowany, że podpisując umowę kredytu powiązanego z walutą obcą, ponosi pewne ryzyko kursowe, które z ekonomicznego punktu widzenia może okazać się dla niego trudne do udźwignięcia w przypadku spadku wartości waluty, w której otrzymuje wynagrodzenie w stosunku do waluty obcej, w której kredyt został udzielony (postanowienie SN z dnia 15 marca 2023 r., I CSK 6316/22, wraz z powołanym tam orzecznictwem TSUE).
W tym kontekście należy poczynić szereg uwag.
Po pierwsze, nie ma znaczenia, czy powódka miała możliwość zawarcia „aneksu” do umowy, dopuszczającego spłatę bezpośrednio w walucie waloryzacji kredytu, a jeśli tak, to dlaczego z możliwości owej nie skorzystała.
Po drugie, nieograniczonego ryzyka kursowego nie eliminowałoby też oczywiście zastąpienie w umowie kursów walutowych określanych przez pozwanego jakimikolwiek kursami rynkowymi czy kursami średnimi NBP. Nawet przecież najbardziej zobiektywizowane kursy rynkowe walut obcych nadal mogą podlegać praktycznie nieograniczonym wahaniom – co jest istotą wskazanego ryzyka.
Po trzecie, znaczenia nie miałyby również zmiany Regulaminu, dopuszczające spłatę kredytu w walucie waloryzacji lub ustanawiające kryteria kształtowania kursów walutowych na potrzeby umowy. Co więcej, formułowanie takich regulacji na poziomie Regulaminu, możliwego do jednostronnej zmiany przez bank, nie zabezpieczałoby należycie interesów kredytobiorcy i efektywnie niewiele zmieniałoby w jego sytuacji.
Powracając natomiast do kwestii ryzyka kursowego wskazać należy, że w okolicznościach niniejszej sprawy nie doszło do należytego pouczenia powódki o ryzyku kursowym.
Pouczenie takie wskazywać i konkretyzować powinno zwłaszcza dwa elementy: możliwy zakres i możliwe prawdopodobieństwo ziszczenia się ryzyka.
Powódka nie otrzymała informacji tego rodzaju, natomiast sugerowano powódce stabilność kursu waluty indeksacji kredytu. Bank nie odpowiada tu oczywiście za działania pośrednika, tylko za własne zachowania, w szczególności nieudzielenie powódce pouczeń, umożliwiających należyte zrozumienie ryzyka oraz krytyczne podejście do zapewnień pośrednika.
Bardzo charakterystyczne jest, że podejmując czynności zmierzające do zawarcia umowy kredytu na okres 20 lat, bank nie przedstawił kredytobiorcy – jako miarodajnych do zrozumienia ryzyka – danych kursowych z okresu tylko o kilkanaście lat wcześniejszego, to jest okresu drastycznego spadku wartości waluty polskiej z początku lat 90. XX w. (na początku 1990 r., średni kurs franka szwajcarskiego w NBP wynosił ok. 6.000 „starych” złotych co odpowiada obecnym 60 groszom, czyli był około czterokrotnie niższy od kursu z chwili zawarcia umowy). Oczywiście można podnosić, że realia początku lat 90. XX w. były znacząco odmienne od realiów momentu, gdy strony zawierały umowę. Właśnie jednak okoliczność, że istotne zmiany realiów nastąpiły – z punktu widzenia momentu zawarcia umowy – w ciągu tylko kilkunastu lat, powinna skłaniać bank do refleksji (i podzielenia się, w formie prezentacji konsumentowi stosownych pouczeń i skonkretyzowanych przykładów, refleksją), że tym bardziej nie sposób przewidzieć tego, co może się stać w okresie przyszłych 20 lat.
Adekwatne pouczenie, odwołujące się do danych historycznych z okresu przynajmniej zbliżonego długością do okresu, na jaki umowa została zawarta, powinno przy tym nie tylko wskazywać możliwy rząd wzrostu kursu waluty obcej, ale również wskazanie, że – choćby w kontekście tych danych historycznych – znaczny, wynoszący nawet kilkaset procent wzrost kursu waluty obcej w okresie na jaki umowa ma zostać zawarta jest nie tylko hipotetyczną, ale realną (o ile nie najbardziej prawdopodobną) możliwością.
O ile bowiem przeciętny konsument wie, że kursy walut obcych mogą się zmieniać, to już czym innym jest świadomość możliwego rzędu owych zmian, w szczególności świadomość realności perspektywy wzrostu kursu waluty obcej o nawet kilkuset procent w okresie kredytowania. Co więcej, o ile przeciętny konsument, w okresie gdy zawierana była sporna umowa, pamiętał realia początku lat 90. XX w., to czym innym było uzmysłowienie sobie, że zmiany kursów walut obcych, tego rzędu co występujące na początku lat 90. XX w., mogą wystąpić także w przyszłości. Pamiętać należy, że moment zawarcia spornej umowy przypadał stosunkowo niedługo po momencie uzyskania przez RP członkostwa w Unii Europejskiej, gdy przeciętnemu konsumentowi wydawało się, że rozpoczyna się dla Polski okres długoletniej stabilności geopolitycznej, wzrostu gospodarczego i stabilizacji waluty oraz że realna jest perspektywa rychłego zastąpienia złotego przez euro. Wszystko to wytwarzało u przeciętnego konsumenta wrażenie, że poziom zmian kursów walut obcych względem waluty polskiej z początku lat 90. XX w., następujący w realiach transformacji ustrojowej i kryzysu gospodarczego, nie jest miarodajnym wyznacznikiem tego, co może zdarzyć się w okresie kredytowania. Rzeczą banku było natomiast dostarczenie konsumentowi informacji, w świetle których taką optykę uznać by należało za kompletnie nieadekwatną do oceny długoterminowego ryzyka kursowego.
W kontekście długości okresu kredytowania i absolutnej nieprzewidywalności czynników, mogących kształtować potencjalnie nieograniczone zmiany kursu waluty indeksacji (pozycji waluty lub nawet pozycji państwa które walutę emituje) w owym okresie, adekwatnym byłoby wręcz uzmysłowienie powódce w prostych słowach, że podpisując umowę w kształcie zaproponowanym przez bank, powód praktycznie przystępuje do gry hazardowej o wielkiej (przynajmniej z punktu widzenia powoda) stawce, przy czym w świetle danych historycznych (ale z okresu adekwatnego długością do długości okresu kredytowania) najbardziej prawdopodobnym jest, że wynik „gry” będzie bardzo niekorzystny, wręcz dewastujący dla finansów powoda.
Wobec nieprzedstawienia kredytobiorcy skonkretyzowanych i adekwatnych danych liczbowych (takich jak na przykład: symulacje wzrostu wysokości salda lub raty kredytu przy określonym wzroście kursu franka szwajcarskiego, szacowanym z odwołaniem się do procentowego poziomu historycznych zmian kursu owej waluty w okresie choćby zbliżonym długością do długości okresu, na jaki umowa miała zostać zawarta, względnie powołanie – jako miarodajnego wyznacznika ryzyka kursowego – procentowego poziomu zmian kursu franka szwajcarskiego z okresu przynajmniej zbliżonego długością do długości okresu na jaki umowa miała zostać zawarta), kredytobiorca absolutnie nie miał materiału do oszacowania potencjalnych ekonomicznych konsekwencji zawarcia umowy według modelu określonego wzorcem umownym banku.
Powódka została wręcz wprowadzona w błąd sugestią pośrednika, nieskorygowaną przez bank, co do rzekomej stabilności kursu waluty indeksacji kredytu (w odniesieniu do okresu, zbliżonego choćby długością do długości okresu kredytowania, sugestia owa była niezgodna z prawdą).
Nie można przy tym uznać, by skutki braku stosownego pouczenia ze strony banku sanowała własna wiedza powódki.
Brak danych, by powódka dysponował adekwatnym doświadczeniem zawodowym ze sfery, wymagającej uwzględniania długoterminowego narażenia na nieograniczone ryzyko kursowe.
Co jednak istotniejsze, obowiązek stosownego pouczenia konsumenta przez bank nie jest uzależniony od zakresu wiedzy konsumenta – i nie ma podstawy do różnicowania sytuacji konsumentów w tej sferze w zależności od zakresu ich wiedzy. Analizie i weryfikacji poddaje się w niniejszym postępowaniu pouczenie (lub brak pouczenia) ze strony banku, a nie szczególny stan wiedzy konsumenta.
Jak bowiem wyjaśniono w wyroku TSUE z dnia 21 września 2023 r., C-139/22, spełnienie wymogu przejrzystości warunków umowy należy zweryfikować w odniesieniu do obiektywnego standardu właściwie poinformowanego oraz dostatecznie uważnego i rozsądnego przeciętnego konsumenta, któremu nie odpowiadają w szczególności ani konsument mniej poinformowany niż ten przeciętny konsument, ani konsument bardziej poinformowany od tego ostatniego.
Co więcej, w powołanym wyroku TSUE zajął wręcz stanowisko, że art. 4 ust. 2 dyrektywy 93/13 w związku z jej art. 2 lit. b) należy interpretować w ten sposób, że przedsiębiorca ma obowiązek poinformowania zainteresowanego konsumenta o istotnych cechach zawartej z nim umowy oraz o ryzyku związanym z tą umową, i to nawet wówczas, gdy ów konsument jest jego pracownikiem i posiada odpowiednią wiedzę w dziedzinie wspomnianej umowy.
Przeciętny konsument, przy uwzględnieniu obowiązujących go reguł uważności i rozsądku, nie ma natomiast obowiązku samodzielnego identyfikowania zwłaszcza czasowego okresu, za jaki należałoby zebrać dane o zmianach kursu waluty obcej, by uzyskać adekwatny obraz ryzyka kursowego związanego z ową walutą w planowanym okresie kredytowania. Co więcej, jeśli konsument uzyskuje od pośrednika sugestię stabilności kursu waluty indeksacji kredytu – co jest niczym innym jak negowaniem istotnego praktycznego znaczenia ryzyka kursowego – to trudno oczekiwać od przeciętnego konsumenta wchodzenia w merytoryczną polemikę z profesjonalistą, czy samodzielnego poszukiwania, identyfikowania i interpretowania danych ekonomicznych, umożliwiających taką polemikę.
Gdyby natomiast kredytobiorcy przedstawiono symulacje wzrostu wartości salda i raty kredytu, sformułowane przy założeniu takiego procentowego rzędu wzrostu kursu franka szwajcarskiego jaki faktycznie nastąpił w przeszłym okresie, adekwatnym długością do długości okresu kredytowania, a nawet gdyby kredytobiorcy przedstawiono procentowy rząd wzrostu kursu franka szwajcarskiego z okresu o długości przynajmniej zbliżonej do długości okresu kredytowania (z okresu przynajmniej od początku 1990 r.), jako miarodajny wskaźnik zakresu i realności ziszczenia się ryzyka branego na siebie przez kredytobiorcę, to z jednej strony kredytobiorca uzyskałby materiał, rzeczywiście uświadamiający (a nie dezinformujący) co do charakteru, zakresu i realności ziszczenia się owego ryzyka, a z drugiej strony dane oparte na wymienionych założeniach skonsumowałyby wzrost kursu franka szwajcarskiego i wartości zobowiązania kredytowego, jaki faktycznie nastąpił po momencie zawarcia umowy.
Jeśli się zresztą założy elementarną racjonalność powódki, to można przyjąć, że gdyby powódka miała w momencie zawierania umowy przekonania odmienne od ustalonych przez Sąd i gdyby należycie i w pełni rozumiała, jakie (hazardowe wręcz) ryzyko związane jest ze sporną umową, to nigdy by takiej umowy nie zawarła (a z pewnością nie zawarłaby jej w celu sfinansowania własnych potrzeb mieszkaniowych).
W takim razie zaznaczyć należy, że klauzule umowne, których elementem jest ryzyko kursowe, określają główne świadczenia stron. Wyeliminowanie tej klauzuli z łączącej strony umowy uniemożliwia określenie wysokości zobowiązania zarówno pozwanego banku (kwoty udzielonego kredytu), jak i kredytobiorców (rozmiaru zadłużenia i wysokości poszczególnych rat). W konsekwencji umowa w pozostałym zakresie nie jest możliwa do utrzymania i wykonywania (powołany wyżej wyrok SN w sprawie II CSKP 415/22).
Wyeliminowanie ryzyka kursowego jest bowiem równoznaczne z tak daleko idącym przekształceniem umowy, że należy ją uznać za umowę o odmiennej istocie i charakterze, choćby nadal chodziło tu tylko o inny podtyp czy wariant umowy kredytu. Oznacza to z kolei, że po wyeliminowaniu tego rodzaju klauzul utrzymanie umowy o charakterze zamierzonym przez strony nie jest możliwe, co przemawia za jej całkowitą nieważnością (wyrok SN z dnia 26 stycznia 2023 r., II CSKP 722/22 i orzecznictwo tam powołane).
Co więcej, prawna niemożliwość utrzymania umowy w razie stwierdzenia abuzywności klauzuli ryzyka walutowego dotyczy także klauzul przeliczeniowych przewidujących spread walutowy (postanowienie SN z dnia 28 lipca 2022 r., I CSK 2720/22, wraz z powołanym tam orzecznictwem, w tym wypowiedziami TSUE). Klauzule takie umowa stron natomiast zawierała, przewidując stosowanie: przy przeliczaniu należności wypłacanych na rzecz kredytobiorcy – kursu kupna (zwłaszcza § 3 ust. 3 pkt 2) Regulaminu), a przy przeliczaniu należności spłacanych przez kredytobiorcę – kursu sprzedaży franka szwajcarskiego (zwłaszcza § 8 ust. 4 Regulaminu).
Brak danych, by kredytobiorca został należycie pouczony o zasadach i praktycznych skutkach stosowania owego mechanizmu, tak by mógł oszacować, jakie przełożenie będzie mieć ów mechanizm na zobowiązanie kredytobiorcy, a zwłaszcza na różnicę między kwotą w złotych, wypłaconą na rzecz kredytobiorcy, a kwotą w złotych, jaką kredytobiorca powinien spłacić (chodzi tu o różnicę istniejącą, na gruncie umowy, od samego początku, niezależnie od zmian kursu franka czy od obciążenia kwoty kredytu oprocentowaniem).
Dodatkową formą zaciemniania obrazu sytuacji było ulokowanie regulacji, dotyczących stosowania w umowie dwóch rodzajów kursów walutowych, nie w zasadniczym tekście umowy, tylko w Regulaminie.
Również zatem na tym poziomie uznać można, że stwierdzone postanowienia niedozwolone (przy zastosowaniu modelu, o którym mowa dalej) uniemożliwiają częściowe choćby utrzymanie umowy z mocy i prowadzą do nieważności całości umowy.
Następnie, powołane wyżej postanowienia umowne wprowadzają zasadę, że na etapie wyliczenia zarówno salda zadłużenia jak i kwot poszczególnych rat w złotych – a zatem wyliczenia wysokości zobowiązania powoda – wyliczenie to następować miało przez przeliczenie kwoty wyrażonej we frankach szwajcarskich na kwotę w złotych według kursu franka szwajcarskiego z tabeli kursowej pozwanego.
W tych okolicznościach, przytoczyć i zaaprobować należy słuszny pogląd judykatury, że sprzeczne z naturą stosunku prawnego kredytu indeksowanego do waluty obcej (co należy odnieść również do kredytu denominowanego – przyp. SO) są postanowienia, w których kredytodawca jest upoważniony do jednostronnego oznaczenia kursu waluty właściwej do wyliczenia wysokości zobowiązania kredytobiorcy oraz ustalenia wysokości rat kredytu, jeżeli z treści stosunku prawnego nie wynikają obiektywne i weryfikowalne kryteria oznaczenia tego kursu. Naruszenie natury stosunku zobowiązaniowego oznacza tu również naruszenie zasady słuszności kontraktowej, która w stosunkach z udziałem konsumentów jest wartością chronioną przez przepisy o niedozwolonych postanowieniach umownych. Postanowienie zapewniające przedsiębiorcy swobodę w ustalaniu wysokości świadczenia konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami rażąco narusza interes konsumenta (art. 385 1 k.c.) (uchwała SN z dnia 28 kwietnia 2022 r., III CZP 40/22, wraz z uzasadnieniem).
Jako że oceny analizowanych postanowień umowy dokonuje się według stanu z chwili jej zawarcia, nie ma znaczenia okoliczność, według jakich faktycznie kryteriów pozwany kształtował swą tabelę kursową (czy czynił to według kryteriów zobiektywizowanych i weryfikowalnych, czy nie). Istotne jest natomiast – w kontekście przytoczonego poglądu judykatury – że obiektywne i weryfikowalne kryteria oznaczenia kursu franka szwajcarskiego w tabeli kursowej pozwanego nie zostały sformułowane w samej umowie.
Jak już wyjaśniono, nawet gdyby kryteria kształtowania kursów walut na potrzeby umowy zostały wprowadzone do Regulaminu, to nie byłoby to wystarczające, bowiem Regulamin może w każdej chwili zostać jednostronnie zmieniony przez pozwanego, natomiast sankcja w postaci prawa wypowiedzenia umowy przez konsumenta na wypadek niezaakceptowania zmian w Regulaminie byłaby dotkliwa również (a wręcz głównie) dla konsumenta. Należytym zabezpieczeniem interesów konsumenta byłoby dopiero zawarcie postanowień, określających kryteria kształtowania kursu walutowego, w samej umowie.
W takim razie, przytoczone postanowienia umowne uznać należy za objęte sankcją z art. 385 1 § 1 zd. pierwsze k.c., co oznacza wyeliminowanie z umowy postanowień kształtujących kurs waluty obcej w zakresie koniecznym do wyliczenia zobowiązania powoda.
Judykatura od dłuższego już czasu wskazuje, że mechanizm ustalania przez bank kursów waluty, pozostawiający bankowi swobodę, jest w sposób oczywisty sprzeczny z dobrymi obyczajami i rażąco narusza interesy konsumenta, zaś klauzula, która nie zawiera jednoznacznej treści i przez to pozwala na pełną swobodę decyzyjną przedsiębiorcy w kwestii bardzo istotnej dla konsumenta, dotyczącej kosztów kredytu, jest klauzulą niedozwoloną (np. wyrok SN z dnia 4 kwietnia 2019 r., III CSK 159/17).
Ostatecznie wyjaśnione też zostało, że klauzule kształtujące mechanizm indeksacji zastrzeżone w umowie kredytu złotowego waloryzowanego kursem waluty obcej określają główne świadczenie kredytobiorcy, przy czym odnosi się to tak do umowy kredytu indeksowanego jak i denominowanego. W konsekwencji w ten sposób należy też ocenić postanowienie (część postanowienia) stanowiące część mechanizmu indeksacyjnego, określające sposób oznaczenia kursu miarodajnego dla przeliczenia walutowego. Brak jednoznaczności klauzul waloryzacyjnych zastosowanych przez pozwanego w umowie kredytowej, nie poddających się obiektywnej weryfikacji, wypełnia zatem przesłankę abuzywności postanowień określających główne świadczenia stron. To natomiast skutkuje niemożnością utrzymania umowy jako całości (wyrok SN z dnia 13 maja 2022 r., II CSKP 293/22).
Generalnie, w świetle nowszego orzecznictwa Sądu Najwyższego, dominuje zdecydowanie stanowisko, że w razie niemożliwości ustalenia wiążącego strony kursu waluty obcej w umowie czy to kredytu denominowanego w walucie obcej czy też indeksowanego do tej waluty, umowa ta nie może wiązać stron w pozostałym zakresie ani jako kredyt złotówkowy ani jako kredyt czysto walutowy (wyrok SN z dnia 3 lutego 2022 r., II CSKP 459/22, postanowienie SN z dnia 30 września 2022 r., I CSK 1857/22, oraz orzecznictwo tam powołane, w tym podnoszące brak, z punktu widzenia omawianej kwestii, istotnej różnicy między kredytem indeksowanym i denominowanym w walucie obcej, jako różniących się wyłącznie sposobem wyrażenia waloryzacyjnej funkcji pełnionej przez walutę obcą). W szczególności, w świetle powołanych wypowiedzi judykatury, postanowienia określające sposób oznaczenia kursu miarodajnego dla przeliczenia walutowego nie mogą w żaden sposób zostać zastąpione, zwłaszcza postanowieniami wykreowanymi przez Sąd z odwołaniem się do przepisów powszechnie obowiązujących, czy do kursów walutowych funkcjonujących w obrocie.
W razie stwierdzenia abuzywności klauzuli ryzyka walutowego i klauzul przeliczeniowych utrzymanie umowy nie jest możliwe z prawnego punktu widzenia. Jest tak zwłaszcza wówczas, gdy unieważnienie tych klauzul doprowadziłoby nie tylko do zniesienia mechanizmu indeksacji oraz różnic kursów walutowych, ale również – pośrednio – do zaniknięcia ryzyka kursowego, które jest bezpośrednio związane z indeksacją kredytu do waluty (np. postanowienie SN z dnia 24 listopada 2022 r., I CSK 3127/22, wraz z orzecznictwem tam powołanym).
Także wprowadzenie mechanizmu, określonego tzw. ustawą antyspreadową, nie usunęło abuzywnych postanowień umownych i niepewności co do sytuacji prawnej powódki – i nie pozbawiło powoda prawa dochodzenia zgłoszonych żądań (por. wyrok SN z dnia 23 czerwca 2022 r., II CSKP 36/22).
W układzie, jaki wytworzył się w sprawie, należało zatem wdrożyć mechanizm i sankcje, opisane (z powołaniem się na bliżej wskazany dorobek orzecznictwa wspólnotowego) w uzasadnieniach uchwał SN: z dnia 15 września 2020, III CZP 87/19 i z dnia 7 maja 2021 r. (skład 7 sędziów), III CZP 6/21, to jest poinformowania konsumenta o dostrzeżonej przez sąd z urzędu abuzywności klauzul umownych i przysługujących mu w związku z tym uprawieniach oraz pozyskania decyzji konsumenta, z tym że dopiero odmowa potwierdzenia przed konsumenta związania klauzulami ocenionymi jako abuzywne albo bezskuteczny upływ wyznaczonego mu w tym celu terminu, prowadziłoby ostatecznie na gruncie prawa materialnego do bezskuteczności abuzywnych postanowień umownych, natomiast potwierdzenie – do ich pełnej skuteczności ex tunc, z tym, że:
- niedozwolone postanowienie umowne (art. 385 1 § 1 k.c.) jest od początku, z mocy samego prawa, dotknięte bezskutecznością na korzyść konsumenta, który może udzielić następczo świadomej i wolnej zgody na to postanowienie i w ten sposób przywrócić mu skuteczność z mocą wsteczną (jest to zatem konstrukcja bezskuteczności zawieszonej postanowienia umownego),
- to sam konsument wiążąco decyduje, które rozwiązanie uznaje za korzystniejsze dla siebie (nie prowadzi się tu postępowania w celu wyjaśnienia, które rozwiązanie – utrzymanie w mocy czy unieważnienie umowy kredytu – może być obiektywnie bardziej korzystne lub bardziej niekorzystne dla konsumenta),
- jeżeli bez bezskutecznego postanowienia umowa kredytu nie może wiązać, konsumentowi i kredytodawcy przysługują odrębne roszczenia o zwrot świadczeń pieniężnych spełnionych w wykonaniu tej umowy (art. 410 § 1 w zw. z art. 405 k.c.); chodzi tu o wszelkie świadczenia pieniężne, spełnione w wykonaniu umowy,
- umowa nie jest nieważna ex tunc, lecz staje się nieważna dopiero na skutek złożenia (albo upływu terminu do złożenia) przez konsumenta oświadczenia, odmawiającego zgody na związanie abuzywnymi postanowieniami umowy, bez których umowa nie może zostać utrzymana.
Jeśli bowiem nawet klauzula abuzywna mogłaby zostać oceniona również jako sprzeczna z prawem (na przykład z art. 353 1 k.c. czy z art. 69 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. – Prawo bankowe, Dz. U. nr 140 z 1997 r. poz. 939 ze zm.), to zgodnie z art. 58 § 1 k.c. czynność prawna sprzeczna z ustawą jest nieważna, chyba że właściwy przepis przewiduje inny skutek, w szczególności ten, iż na miejsce nieważnych postanowień czynności prawnej wchodzą odpowiednie przepisy ustawy. Za inny przepis w rozumieniu art. 58 § 1 k.c. może być uznany także art. 385 1 k.c. Oznacza to, że postanowienie sprzeczne z prawem, które może być jednocześnie zakwalifikowane jako niedozwolone postanowienie umowne, nie jest bezwzględnie nieważne, ale nie wiąże konsumenta w rozumieniu art. 385 1 § 1 k.c. (por. uzasadnienie uchwały SN z dnia 28 kwietnia 2022 r., III CZP 40/22).
Przy tym stronie, która w wykonaniu umowy kredytu, dotkniętej nieważnością, spłacała kredyt, przysługuje roszczenie o zwrot spłaconych środków pieniężnych jako świadczenia nienależnego niezależnie od tego, czy i w jakim zakresie jest dłużnikiem banku z tytułu zwrotu nienależnie otrzymanej kwoty kredytu (tzw. teoria dwóch kondykcji – przyp. SO). Odrzucić również należy pogląd, że konsument spłacający kredyt udzielony mu na podstawie umowy dotkniętej nieważnością, czyni zadość zasadom współżycia społecznego w rozumieniu art. 411 pkt 2 k.c. (uchwała SN z dnia 16 lutego 2021 r., III CZP 11/20 z uzasadnieniem).
Sąd w składzie rozpoznającym sprawę wyklucza, by możliwość skorzystania z opisanego mechanizmu była wyłączona w sytuacji, gdy zobowiązania kredytobiorcy w wysokości określonej umową zostały w całości spłacone (obojętnie czy terminowo, czy przedterminowo) przed momentem wytoczenia powództwa.
Na poziomie przepisów o niedozwolonych postanowieniach umownych brak sformułowania, dostatecznie i jednoznacznie przemawiającego za takim ograniczeniem praw konsumenta.
Co więcej, wykładnia prowadząca do ograniczenia uprawnień konsumenta z tej tylko przyczyny, że umowa została wykonana przez konsumenta, zanim konsument został uświadomiony o występowaniu w umowie niedozwolonych postanowień, byłaby nie do pogodzenia z celami dyrektywy 93/13/EWG, a zwłaszcza z celami odstraszającymi, a wręcz realizowałaby cele przeciwne, udostępniając nieuczciwemu przedsiębiorcy szereg możliwości uchylenia się od odpowiedzialności i zatrzymania owoców wzbogacenia, osiągniętego dzięki stosowaniu niedozwolonych postanowień umownych.
Wykładnia taka nie odstraszałaby, ale wręcz zachęcała przedsiębiorców do posługiwania się klauzulami niedozwolonymi we wzorcach umownych. Wykładnię, prowadzącą do takich wyników, należy zatem odrzucić.
Wobec złożenia przez powódkę oświadczenia, przesądzającego o wyeliminowaniu ze spornej umowy postanowień niedozwolonych, bez których umowa nie może funkcjonować w obrocie – i w rezultacie o nieważności umowy, pozwany obowiązany jest do zwrotu stronie powodowej, w granicach żądania pozwu, wszelkich świadczeń pieniężnych pobranych przez pozwanego od powódki w wykonaniu umowy.
Wysokość spełnionych przez powoda świadczeń, objętych granicami żądania pozwu i faktycznej podstawy powództwa, została należycie wykazana zaświadczeniem bankowym, których autentyczność i zgodność z prawdą nie została podważona.
Główna należność pieniężna, dochodzona przez powódkę, przysługuje zatem powódce w całości.
Zastrzeżenia budzi jednak czasokres dochodzonych roszczeń odsetkowych.
Z poglądów, wyrażonych w przytoczonych uchwałach SN w sprawach III CZP 87/19 i III CZP 6/21, wynika, że jeśli konsument złoży sądowi w terminie oświadczenie obejmujące niewyrażenie zgody na abuzywne postanowienie umowy, to dopiero moment złożenia oświadczenia (moment dojścia oświadczenia do wiadomości sądu – ze względu na materialnoprawny charakter i skutki oświadczenia stosować tu należy art. 61 § 1 k.c., natomiast nie należy stosować, w szczególności, art. 165 § 2 k.p.c. – przyp. SO) jest momentem powstania i postawienia należności każdej ze stron, związanych z nieważnością umowy, w stan wymagalności, a zatem i początkiem biegu przedawnienia owych należności.
Umowa stron nie jest nieważna ex tunc, lecz stała się nieważna dopiero na skutek oświadczeń konsumenta (a gdyby konsument oświadczenia tego nie złożył, stałaby się nieważna po upłynięciu terminu do złożenia oświadczenia).
Chodzi tu, co należy podkreślić, o oświadczenie złożone na zarządzenie przewodniczącego, po powzięciu przez Sąd oceny co do abuzywności postanowień umownych i po zapoznaniu się przez konsumenta z pouczeniami sformułowanym przez Sąd. Nie ma tu natomiast znaczenia oświadczenie, złożone przez konsumenta samowolnie, po zapoznaniu się z pouczeniami z innego źródła (na przykład pouczeniami pełnomocnika).
To bowiem Sąd rozpoznaje sprawę i w celu jej rozpoznania czyni konieczne oceny prawne, przy czym w żadnym zakresie nie jest związany oceną prawną strony lub jej pełnomocnika. To zatem Sąd musi najpierw poczynić ocenę, że umowa dotknięta jest klauzulami niedozwolonymi, by racjonalne i istotne dla wyniku sprawy stało się złożenie przez konsumenta oświadczenia, czy wyraża on czy nie wyraża zgody na trwanie umowy z klauzulami niedozwolonymi.
Samowolne oświadczenie (także w postaci lub w ramach wezwania do zapłaty lub wytoczenia powództwa), sformułowane przez konsumenta nie wywołuje skutków prawnych, mogących wpłynąć na treść rozstrzygnięcia w sprawie. Notabene nie wiąże ono nawet strony powodowej, w tym sensie, że nawet gdyby strona powodowa podjęła jakąś decyzję, to nie ma przeszkód, by na etapie procesu, po zobowiązaniu zarządzeniem przewodniczącego, podjęła decyzję odmienną. Tym bardziej zatem nie sposób przypisywać samowolnemu oświadczeniu konsumenta mocy wyznacznika momentu powstania czy postawienia w stan wymagalności należnością związanej z nieważnością umowy.
Co więcej, wobec wagi i skutków oświadczenia, składanego w realiach wywodzenia roszczeń z braku należytej świadomości konsumenta w chwili zawierania umowy, można i należy wymagać, by oświadczenie konsumenta zostało złożone w takich okolicznościach, by możliwie ograniczyć ewentualność przyszłego kwestionowania tego z kolei oświadczenia, jako złożonego w warunkach nieświadomości jego skutków (na przykład jako złożonego pod wpływem zachęt i wybiórczego prezentowania skutków oświadczenia przez pełnomocnika konsumenta, mającego materialny interes w tym, by konsument dochodził roszczeń).
Zwłaszcza też w sytuacji, gdy spór co do ważności umowy dotyczy sfery prawa, nie faktów, także bankowi zapewnić należy minimum pewności prawnej, tak by bank nie był uzależniony od jednostronnego i samowolnego stanowiska konsumenta, które w każdej chwili może ulec zmianie.
Wszystkie wymienione postulaty realizuje złożenie oświadczenia przez konsumenta dopiero po pouczeniu konsumenta przez Sąd.
Skoro dopiero złożenie przez konsumenta oświadczenia o braku zgody na obowiązywanie klauzul abuzywnych skutkuje nieważnością umowy i wymagalnością roszczeń, związanych z ową nieważnością, to wykluczyć oczywiście należy, by roszczenia pieniężne dochodzone w niniejszej sprawie przez stronę powodową mogły choćby w części ulec przedawnieniu.
W okolicznościach niniejszej sprawy, stosowne i dostateczne oświadczenie strony powodowej, złożone na zarządzenie przewodniczącego, wpłynęło do Sądu w dniu 2 sierpnia 2024 r., zatem od tego dopiero momentu dochodzone główne należności pieniężne (ale również i ewentualne roszczenia banku związane z unieważnieniem umowy) stają się wymagalne. Żądane przez stronę powodową odsetki od dochodzonych głównych należności pieniężnych przysługują zatem stronie powodowej dopiero za okres od dnia 3 sierpnia 2024 r., bowiem dopiero od tej daty pozwanego można uznać za pozostającego w opóźnieniu (art. 481 § 1 k.c.). Co do dalej idących (żądanych za okres wcześniejszy) roszczeń odsetkowych, powództwo zostało więc oddalone.
Zaznaczyć przy tym warto, że – pojawiające się w obrocie – powoływanie wyroku TSUE z dnia 15 czerwca 2023 r. w sprawie C 520/21, jako argumentu na rzecz zasądzenia odsetek za dłuższy okres, jest chybione.
W wyroku tym wskazano, że w kontekście uznania umowy kredytu hipotecznego za nieważną w całości ze względu na to, że nie może ona dalej obowiązywać po usunięciu z niej nieuczciwych warunków, art. 6 ust. 1 i art. 7 ust. 1 dyrektywy Rady 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich należy interpretować w ten sposób, że nie stoją one na przeszkodzie (a nie że stanowią one prawną podstawę – przyp. SO) wykładni sądowej prawa krajowego, zgodnie z którą konsument ma prawo żądać od instytucji kredytowej rekompensaty wykraczającej poza zwrot miesięcznych rat i kosztów zapłaconych z tytułu wykonania tej umowy oraz poza zapłatę ustawowych odsetek za zwłokę od dnia wezwania do zapłaty, pod warunkiem poszanowania celów dyrektywy 93/13 i zasady proporcjonalności.
TSUE, orzekając w granicach zadanego pytania prejudycjalnego, nie wypowiedział się w sposób kategoryczny o istnieniu podstawy prawnej do uwzględnienia roszczenia odsetkowego konsumenta za jakikolwiek okres. Roszczenie odsetkowe regulują bowiem przepisy krajowe.
Na gruncie prawa polskiego, w szczególności na gruncie art. 481 § 1 k.c., nie ma natomiast możliwości zasądzenia odsetek ustawowych za opóźnienie za okres, gdy roszczenie główne nie tylko nie było wymagalne (zatem nie mogło w ogóle być mowy o opóźnieniu dłużnika w rozumieniu powołanego przepisu), ale jeszcze w ogóle nie istniało.
Skoro więc dopiero oświadczenie konsumenta (złożone w toku postępowania na zarządzenie przewodniczącego) eliminuje z umowy niedozwolone postanowienia i w rezultacie skutkuje nieważnością umowy, to w prawie krajowym nie ma podstawy prawnej, by za okres do dnia złożenia oświadczenia przez konsumenta zasądzać odsetki ustawowe za opóźnienie od roszczenia pieniężnego powstałego na skutek unieważnienia umowy. Dostatecznej podstawy prawnej w omawianej materii nie mogą też tworzyć, same przez się: ani przepisy dyrektywy 93/13 (bo wymagają implementacji w porządku krajowym, a dyrektywa nie wywołuje bezpośredniego skutku horyzontalnego w stosunkach między stroną powodową a pozwanym), ani wyrok TSUE (bo w ogóle nie jest źródłem prawa powszechnie obowiązującego).
Nie zmienia również wyniku sprawy teza wyroku TSUE z dnia 7 grudnia 2023 r. w sprawie C-140/22, że art. 6 ust. 1 i art. 7 ust. 1 dyrektywy Rady 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich należy interpretować w ten sposób, że w kontekście uznania nieważności w całości umowy kredytu hipotecznego zawartej z konsumentem przez instytucję bankową ze względu na to, iż umowa ta zawiera nieuczciwy warunek, bez którego nie może ona dalej obowiązywać, stoją one na przeszkodzie wykładni sądowej prawa krajowego, zgodnie z którą wykonywanie praw, które konsument wywodzi z tej dyrektywy, jest uzależnione od złożenia przez tego konsumenta przed sądem oświadczenia, w którym twierdzi on, po pierwsze, że nie wyraża zgody na utrzymanie w mocy tego warunku, po drugie, że jest świadomy z jednej strony faktu, że nieważność wspomnianego warunku pociąga za sobą nieważność wspomnianej umowy, a z drugiej – konsekwencji tego uznania nieważności, i po trzecie, że wyraża zgodę na uznanie tej umowy za nieważną.
Przytoczona teza wyroku TSUE, zwłaszcza gdy zestawi się ją z tendencyjną treścią pytań prejudycjalnych, jawi się jako nader zachowawcza, a w każdym razie nie prowadzi do znaczącej zmiany wykładni przepisów prawa krajowego. Już bowiem przed wydaniem powołanego wyroku jasnym było, że wykonywanie praw przez konsumenta nie jest tu uzależnione od złożenia oświadczenia – skutek w postaci nieważności umowy występuje również wówczas, gdyby w terminie określonym w zarządzeniu przewodniczącego konsument nie złożył jakiegokolwiek oświadczenia.
Z drugiej strony, skoro także w wyroku w sprawie C-140/22 (zwł. pkt 57 wyroku) potwierdzono możliwość wyrażenia przez konsumenta dobrowolnej i świadomej zgody na dany warunek umowny o nieuczciwym i niewiążącym charakterze i zrzeczenia się możliwości powołania się na ochronę przewidzianą w dyrektywie 93/13, to nadal nie można uznać, że umowa jest bezwzględnie nieważna od samego początku.
Nie ma zatem nadal przesłanek do zakwestionowania słuszności i aktualności powołanych wyżej poglądów judykatury SN co do momentu powstania i wymagalności roszczeń tego rodzaju, co dochodzone pozwem.
Na gruncie krajowego porządku prawnego nie sposób natomiast odnaleźć normy, umożliwiającej identyfikację momentu powstania i postawienia w stan wymagalności roszczenia (związanego z nieważnością umowy) na etapie wcześniejszym, niż etap, gdy dojdzie do wyjaśnienia (co należy podkreślić – po powzięciu przez Sąd oceny, że umowa jest dotknięta niedozwolonymi postanowieniami umownymi) czy konsument skorzysta czy nie skorzysta z możliwości utrzymania umowy w mocy, a tym samym wyjaśnienia, czy umowa stanie się nieważna. Przy tym, na gruncie krajowego porządku prawnego, nie jest możliwe zasądzenie odsetek za opóźnienie za okres, gdy dana należność nie tylko nie była wymagalna, ale nawet jeszcze nie istniała. Nie sposób też przypisywać pozwanemu opóźnienia w spełnieniu świadczenia w czasie, gdy nie można było jeszcze przesądzić, że obowiązek spełnienia takiego świadczenia w ogóle powstanie.
Powtórzyć należy, że wyrok TSUE nie jest źródłem prawa powszechnie obowiązującego, a dyrektywa 93/13 nie wywołuje bezpośredniego skutku horyzontalnego w relacjach między podmiotami prawa prywatnego, lecz wymaga implementacji. Prawną podstawą zasądzenia odsetek muszą zatem być przepisy prawa krajowego.
TSUE na potrzeby swego rozstrzygnięcia może ocenić określoną wykładnię prawa krajowego jako niedającą się pogodzić z brzmieniem lub celami dyrektywy, lecz taka ocena TSUE ani nie zmienia treści prawa krajowego, ani nie może narzucić powszechnie obowiązującej wykładni prawa krajowego.
Prowspólnotowa wykładnia przepisów prawa krajowego ma natomiast swoje granice, w szczególności nie może nigdy stanowić wykładni contra legem, w tym przybierać postaci sztucznego tworzenia – wbrew elementarnym regułom pewności prawa (pozostającym pod ochroną zwłaszcza art. 2 Konstytucji RP) – norm, które nie mają należytego oparcia w treści przepisów.
W takim razie, szczegółowa treść uzasadnienia (bo nie treść powołanej tezy w jej dosłownym brzmieniu) wyroku w sprawie C-140/22, w zakresie w jakim nie znajduje należytego oparcia w przepisach prawa krajowego (na przykład w zakresie, w jakim wywodzi z dyrektywy 93/13 roszczenie odsetkowe za okres dłuższy od możliwego do stwierdzenia na gruncie przepisów prawa krajowego), może co najwyżej prowadzić do ewentualnej odpowiedzialności RP jako państwa członkowskiego UE za brak należytej i pełnej implementacji dyrektywy 93/13, natomiast nie wpływa na relacje stron i wynik niniejszej sprawy.
Powództwo nie wykazuje sprzeczności z zasadami współżycia społecznego (art. 5 k.c.).
Praźródłem sporu jest bowiem nieetyczne zachowanie pozwanego, w postaci: a) zamieszczenia w umowie, zaczerpniętych z własnych wzorców umownych, nieuczciwych postanowień, stawiających konsumenta w skrajnie trudnym położeniu przez obciążenie go w pełni nieograniczonym ryzykiem kursowym, w dodatku przy zastrzeżeniu dla banku prawa do określania kursów walutowych na potrzeby umowy, b) wprowadzenia konsumenta w błąd brakiem stosownego pouczenia i dezinformacją (pochodzącą od pośrednika, ale nie skorygowaną stosownym pouczeniem banku) w kwestii ryzyka kursowego, c) kierowania do konsumenta, zarabiającego w złotych i chcącego sfinansować swe potrzeby mieszkaniowe, produktu kredytowego który powinien być kierowany albo do osób, uzyskujących zarobki (i mających realną perspektywę długoletniego uzyskiwania zarobków) w walucie indeksacji kredytu, albo do profesjonalnych inwestorów (czy wręcz zawodowych hazardzistów).
Nie może natomiast skutecznie powołać się na zasady współżycia społecznego ten, kto w danym układzie sam je narusza.
Bank wiedział (a przynajmniej – w ramach obowiązujących go reguł należytej staranności w działaniu – powinien był wiedzieć) jak kończyło się udzielanie konsumentom kredytów, powiązanych z walutą obcą w państwach rozwiniętych gospodarczo (najpierw w Australii, gdzie umowy tego rodzaju były sądownie wzruszane już pod koniec lat 80. XX w., a następnie we Włoszech i Wielkiej Brytanii, gdzie analogiczny problem, choć w znacznie większej skali, wystąpił w latach 90.).
Kierując się zwłaszcza taką wiedzą, bank powinien najpierw rozważyć, czy kredyt powiązany z walutą obcą co do samej zasady może być uznawany dla produkt adekwatny dla konsumenta chcącego sfinansować swe potrzeby mieszkaniowe, a nawet w razie odpowiedzi twierdzącej (w ocenie Sądu, co najmniej wysoce wątpliwej), powinien sformułować kompleksowe pouczenia, znacznie wykraczające poza ogólniki, zaprezentowane kredytobiorcy (poza poruszonymi już kwestiami: konieczności powołania konsumentowi procentowego poziomu zmian kursu waluty waloryzacji kredytu za okres adekwatny do długości okresu kredytowania oraz konieczności uzmysłowienia hazardowego charakteru umowy, celowym byłoby przynajmniej wyraźne zasygnalizowanie konsumentowi negatywnych doświadczeń państw rozwiniętych gospodarczo z kredytami tego rodzaju, przy zaznaczeniu wysokiego prawdopodobieństwa, że realia społeczno-ekonomiczno-prawne w Polsce będą podążać ścieżką, wytyczoną przez państwa rozwinięte gospodarczo).
Jeśli natomiast bank tego nie uczynił, to w sferze nie tylko prawnej ale i etycznej powinien być uznany za wyłącznie winnego zawarcia umowy w modelu i realiach, prowadzących do nieważności umowy.
Okoliczność, że w sytuacji ziszczenia się (i to w znacznych rozmiarach) ryzyka kursowego konsument usiłuje bronić się przed długiem, którego w takiej wysokości nigdy nie akceptował i nie przewidywał (w czym był utwierdzany przemilczeniami, dezinformacją i manipulacją ze strony banku) powinna zatem być postrzegana jako wyraz dążenia do przywrócenia stanu, odpowiadającego normom etycznym, a nie przeciwnie.
Przyczyną wytoczenia (i uwzględnienia) powództwa w niniejszej sprawie nie jest (bardzo niekorzystna dla konsumenta) zmiana kursu franka szwajcarskiego jako taka, lecz jest nią zawarcie umowy według narzuconego przez bank modelu, narażającego nieświadomego konsumenta na nieograniczone, negatywne skutki ziszczenia się ryzyka kursowego. To, że znaczna zmiana kursu franka szwajcarskiego (możliwa do przewidzenia przez bank już w momencie zawarcia umowy, w oparciu o dane historyczne) zwiększyła obciążenie konsumenta do rozmiarów, przy których konsument dąży do sądowego uznania umowy za nieważną, jest już tylko następstwem takiego a nie innego modelu umowy, narzuconego przez bank nieświadomemu konsumentowi.
W kontekście danych, jakimi bank dysponował (a przynajmniej – przy uwzględnieniu obowiązujących go reguł należytej staranności w działaniu – powinien był dysponować), już w momencie zawarcia umowy powinno być jasnym dla banku, że wystąpienie zdarzeń, które z dużym prawdopodobieństwem doprowadzą do podważania umowy przez konsumenta, jest tylko kwestią czasu.
Zasady współżycia społecznego, a zwłaszcza reguły słuszności i uczciwości, dostarczają zatem wręcz dodatkowych argumentów na rzecz uwzględnienia powództwa. Odpowiedzialnych za zaistniały stan rzeczy i za dotkliwe dla banku konsekwencje ekonomiczne rozliczenia nieważnej umowy (konsekwencje – co warto podkreślić – dostrzeżone i zaaprobowane przez TSUE w pkt 80 wyroku z dnia 15 czerwca 2023 r., C-520/21) poszukiwać zaś należy nie po stronie konsumentów, tylko w kręgu osób, które w wewnętrznej strukturze zarządczej banku podejmowały decyzje o wprowadzeniu do oferty, mającej służyć kredytowaniu potrzeb mieszkaniowych konsumentów, produktu typu spekulacyjno-hazardowego – co nosiło ewidentne znamiona tzw. missellingu.
W sytuacji, gdy zakres oddalenia powództwa jest nieznaczny, przy czym strona powodowa jest stroną jednoznacznie wygrywającą w zakresie kluczowego sporu prawnego, przesądzającego o kierunku rozstrzygnięcia, to uprawnionym jest obciążenie pozwanego całością kosztów procesu, poniesionych przez powódkę, a to na podstawie art. 100 zd. drugiego k.p.c.
Koszty te wynoszą łącznie 11.817 zł i obejmują (art. 98 § 3 w zw. z art. 99 k.p.c.):
- opłatę od pozwu, w kwocie 1.000 zł (k. 30),
- wynagrodzenie jednego radcy prawnego, będącego pełnomocnikiem powódki (k. 14), w kwocie 10.800 zł (§ 2 pkt 7 w zw. z § 15 ust. 3 a contrario rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych, t. jedn.: Dz. U. z 2018 r. poz. 265),
- wydatek tego jednego radcy prawnego, w postaci opłaty skarbowej od pełnomocnictwa, w kwocie 17 zł (k. 15).
W stanie prawnym, obowiązującym od dnia 1 lipca 2023 r. (a konkretnie: wobec wejścia od tej daty w życie zmiany art. 98 § 1 1 k.p.c.) nie może już być wątpliwości, że o obowiązku zapłaty odsetek od kwoty zasądzonej tytułem zwrotu kosztów procesu (odsetek o których mowa w zd. pierwszym wymienionego przepisu) sąd orzeka z urzędu.
Wobec powyższego, Sąd orzekł jak w sentencji.
ZARZĄDZENIE
(...)
Podmiot udostępniający informację: Sąd Okręgowy w Warszawie
Osoba, która wytworzyła informację: Marcin Czachura
Data wytworzenia informacji: